Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Sukces i jego ofiary

Grzegorz Piątek: Gdynia w pewnym sensie była córką Warszawy

Gdynia, 1935 r., widok na ul. Świętojańską, róg 10 Lutego, relikty zabudowy kuracyjnej
z nowym śródmieściem w tle. Gdynia, 1935 r., widok na ul. Świętojańską, róg 10 Lutego, relikty zabudowy kuracyjnej z nowym śródmieściem w tle. Muzeum Miasta Gdyni
Zależało mi na tym, żeby pokazać tę drugą stronę Gdyni – mówi Grzegorz Piątek, pisarz i krytyk architektury, varsavianista, a dziś autor książki „Gdynia obiecana”.
Panorama dzisiejszego portu.Patryk Kośmider/Shutterstock Panorama dzisiejszego portu.

JAKUB KNERA: – Właśnie opublikowano raport „Szczęśliwy dom. Okolica bliska sercu” o życiu w polskich miastach. Kolejny, z którego wynika, że ludziom najlepiej żyje się w Gdyni. Dlaczego?
GRZEGORZ PIĄTEK: – Mieszkałem parę miesięcy w Gdyni, więc znam te zalety. Najlepiej jest w centrum: na wyciągnięcie ręki są morze i lasy. Gdynia łączy plusy dużego i małego miasta, a od lat panuje w niej silne poczucie dumy z własnej historii i tradycji, które wpływa na tę wysoką samoocenę.

Polityka 41.2022 (3384) z dnia 04.10.2022; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Sukces i jego ofiary"
Reklama