„Polityka” prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Przymrożek i wrożek

Sławomir Mrożek, przymrożek i wrożek. Pierwsza taka biografia

Sławomir Mrożek w obiektywie Wojciecha Plewińskiego, 1961 r. Sławomir Mrożek w obiektywie Wojciecha Plewińskiego, 1961 r. Wojciech Plewiński / Forum
„Mrożek” Anny Nasiłowskiej, czyli pierwsza pełna biografia pisarza, przynosi jego portret na tle historycznych napięć, dobrze wpisany w kontekst. Nie jest to biografia demaskatorska, ale odsłania różne tajemnice.
materiały prasowe

Sławomir Mrożek na znanym zdjęciu Wojciecha Plewińskiego nosi polski kożuch i paryskie okulary. Nigdzie nie pasuje. Zmaga się z poczuciem niedopasowania i obcości. Najpierw ta niewygoda wiązała się z ciałem, z pochodzeniem, potem z oczekiwaniami wobec pisarza, z salonem. Ucieka od swojskości i od polskości, którą dzięki oddaleniu może dobrze opisać. Widzimy szukającego wolności Mrożka, który nosi w sobie sporo ciemności. Pisze o lękach, które towarzyszyły mu od dzieciństwa: „Obcość, a więc nieprzystosowanie, więc strach. Że w pewnym okresie byłem uznawany za superpolskiego pisarza, takiego prawie do kotleta schabowego i Kościuszki, to tylko sukces mojej mimikry, choć i nie tylko, bo było w tym także dręczące drążenie mojego koszmaru, zabiegi magiczne, zaklinanie. Byłbym obcy, gdybym się urodził gdziekolwiek. Ale w Polsce szczególnie trudno jest być obcym. Dlatego uciekłem z Krakowa, żeby nie być »nasz«, jedną z postaci, jak wieża Mariacka nasza”.

Życie Mrożka tuż po wojnie naznaczył brak – śmierć matki. Z ojcem, pracującym na poczcie, nie dogadywał się zupełnie, zaczęli rozmawiać dopiero, gdy Mrożek był po czterdziestce. Dużo się wstydził: chłopskiego ojca, pochodzenia (urodził się w Borzęcinie), noszenia okularów – zanim sprawił sobie te francuskie oprawki, nosił toporne, jedyne, jakie były dostępne. Konfundował go nos, który urósł niespodziewanie, kiedy miał 16 lat. Taki nos w Polsce kojarzył się jednoznacznie, a Mrożek był świadkiem antysemickich ataków. „Sprawa mojego nosa na pewno była uzasadniona w otaczającej mnie wówczas rzeczywistości, choć wyolbrzymiona w mojej znerwicowanej wyobraźni”. Męczyła go nerwica, miał stany lękowe. Już po pogrzebie matki usłyszał od kogoś, że jest potworem, bo nie płakał. Nieśmiały i milkliwy, nie był zdolny do okazywania uczuć i wylewności.

Polityka 39.2023 (3432) z dnia 19.09.2023; Kultura; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Przymrożek i wrożek"
Reklama