Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Oko kolekcjonera

Skandalista, milioner, kolekcjoner. Korwin-Milewski i jego szalone przygody ze sztuką

Józef Chełmoński „Babie lato”, 1875 r. Józef Chełmoński „Babie lato”, 1875 r. Muzeum Narodowe w Warszawie
Dziś „Babie lato” Józefa Chełmońskiego to dobro ogólnonarodowe. Ale kiedyś obraz należał do Ignacego Korwin-Milewskiego. Szalone przygody ze sztuką tego niezwykłego kolekcjonera przypomina wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Bogaty z domu (po matce) Ignacy Korwin-Milewski nie musiał się martwić o to, jak zarobić, ale raczej o to, jak wydawać. Wykształcenie odebrał staranne – szkoły w Paryżu, studia prawnicze w Dorpacie – ale przekorna natura popchnęła go w stronę sztuki. Przez pięć lat, począwszy od 1870 r., studiował w Monachium malarstwo, by w końcu zrozumieć, że natura nie obdarzyła go talentem, który zapewniłby mu wdzięczną pamięć potomnych. Porzucił więc pędzle, ale nie odrzucił swej miłości do malarstwa. W 1881 r. rozpoczął jego kolekcjonowanie, a pierwszym zakupem była „Żydówka z cytrynami” Aleksandra Gierymskiego. Uważa się, że kolekcjonowanie zakończył trzy dekady później „Rybakiem i chimerą” Jacka Malczewskiego, choć już po 1896 r. jego zbieracka pasja wyraźnie osłabła.

Skandalista i milioner

Można by uznać Korwin-Milewskiego za protoplastę figury celebryty skandalisty. W tym przypadku zadziornego i upartego, z ego wielkim jak u Donalda Trumpa. Już jako 30-latek wydreptał sobie (ale też suto opłacił) tytuł hrabiowski, który nadał mu papież Pius IX, oraz członkostwo w zakonie maltańskim. Podróżował, bawił się, szastał pieniędzmi na prawo i lewo. Potrafił wykupić wszystkie miejsca w teatrze, by nikt nie zakłócał mu oglądania spektaklu – i z tego samego powodu opłacić cały wagon pociągu, którym podróżował.

Z uwagi na podatkowe korzyści parę razy zmieniał obywatelstwo: z rosyjskiego na austriackie, z powrotem na rosyjskie i w końcu na włoskie. Mając 60 lat, uwiódł 26-letnią, zamężną Cecylię Włodzimierską i – by unikać podejrzeń – podróżował z nią po Europie, przedstawiając jako własną córkę. Te historie rozgrzewały ówczesną prasę bulwarową od Wilna po Paryż, a ich bohater przyjaźnił się z najważniejszymi arystokratami Europy, ale z własnym bratem zawzięcie rywalizował o polityczne wpływy.

Polityka 17.2026 (3561) z dnia 21.04.2026; Kultura; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Oko kolekcjonera"
Reklama