Granie na ekranie
Film koncertowy Jamesa Camerona z Billie Eilish w roli głównej. W wersji tradycyjnej i w 3D
Ponad 13-miesięczna trasa Billie Eilish, promująca album „Hit Me Hard and Soft”, zakończyła się w listopadzie ub.r., lecz na wielkich ekranach dostanie drugie, choć znacznie krótsze, życie. Na 8 maja zaplanowano kinową premierę koncertowego filmu „Hit Me Hard and Soft: The Tour (Live in 3D)”. Nakręcił go podczas czterech ubiegłorocznych występów w manchesterskiej arenie Co-op Live nie kto inny, jak sam James Cameron. To on wpadł na pomysł zarejestrowania koncertu i przekonał Eilish do tego, by pokazywać go w wersji trójwymiarowej. „Uznała, że to dobry pomysł, więc zaoferowałem jej współreżyserowanie tego filmu, bo to ona jest architektką spektaklu. A to show wyjątkowy, piękny, fantastyczna platforma dla jej talentu”, mówił reżyser „Avatara” i „Titanica” w jednym z wywiadów.
Platforma – dodajmy – stosunkowo przystępna. Podczas wspomnianej trasy Billie Eilish odwiedziła też w ubiegłym roku Polskę, zagrała dwa koncerty w Krakowie. Żeby dostać się na któryś z nich, trzeba było nie tylko wydać sporo pieniędzy – bilety kosztowały od 300 zł wzwyż (choć to i tak umiarkowane ceny jak na gwiazdę tego formatu) – ale też szybko podejmować decyzje. Oba występy wokalistki prędko się wyprzedały. Na kinowe pokazy wejściówek zabraknąć nie powinno, sieci multipleksów organizują w premierowy weekend po kilka pokazów dziennie. Jednak bilety, szczególnie na pokazy w 3D (bo można też zobaczyć koncert w tradycyjnym formacie), sprzedają się dość szybko.
Czytaj też: Kulturalnie polecamy i ostrzegamy. Nowy „Avatar”, czyli na Pandorze bez zmian.