Drapacze dla bogaczy
Wyścig na najwyższe budynki świata. Azja stała się największym placem budowy
Aż 87 budynków widniejących dziś na liście 100 najwyższych powstało w XXI w. Pomniki ubiegłego stulecia stają się coraz mniejsze i możliwe, że za 20 lat w pierwszej setce nie ostanie się już żaden z symboli poprzedniego stulecia. Empire State Building (1931 r.) czy też nawet Willis Tower (1973 r.), niegdyś najwyższe budynki na świecie, mogą wypaść z rankingu.
Council on Vertical Urbanism (CVU) – organizacja non profit zajmująca się wysokimi budynkami – w opublikowanym w lutym br. raporcie „CVU 2026 Trends & Forecasts” ogłosiła, że na świecie jest już niemal 2,6 tys. budynków o wysokości ponad 200 m. A od 2017 r. liczba takich obiektów uległa podwojeniu! Liczba drapaczy chmur rośnie więc na świecie w tempie podobnym jak liczba miliarderów. Miniony rok był 12. z rzędu, kiedy liczba nowych budynków wysokich na przynajmniej 200 m przekroczyła setkę. A sąsiadujące z Hongkongiem Shenzhen stało się pierwszym miastem w historii, gdzie jest 200 tak wysokich obiektów.
Czytaj też: Rok 2025 w cieniu drapaczy chmur. Chiny dominują, ale najwyższy był Manhattan
Wielki skok
Krótko po zamachach z 11 września 2001 r. wieszczono zmierzch wieżowców. Eseista i krytyk suburbanizacji James Howard Kunstler ogłosił, że „epoka drapaczy chmur dobiega końca”. Przyszłość pokazała, że przepowiednia ta miała tyle wspólnego z rzeczywistością, co słynny „koniec historii”. Jeszcze ćwierć wieku temu gmachów mierzących ponad 400 m na całej planecie było łącznie sześć. A dwa z nich, czyli wieże World Trade Center, runęły owego feralnego wrześniowego dnia.