Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Władcy nostalgii

Władcy nostalgii. Nowy He-Man to pozycja dla nerdów. Czar lat 80. już nie wystarcza?

Nicholas Galitzine jako He-Man w wersji fabularnej w nowym filmie „Władcy wszechświata”. Nicholas Galitzine jako He-Man w wersji fabularnej w nowym filmie „Władcy wszechświata”. Alamy / BEW
Nowy fabularny film o He-Manie to kolejna próba ożywienia wielkiego hitu lat 80. Na fali nostalgii coś, co było opowieścią dla dzieci, może dziś przemówić głównie do dorosłych.

Po 15 latach spędzonych na Ziemi książę Adam wraca na Eternię, by przekonać się, że jego rodzinna planeta jest teraz we władzy Szkieletora i jego podstępnych sługusów. Adam – początkowo nieświadomy, kim jest naprawdę – musi połączyć siły z dawnymi sprzymierzeńcami: Zbrojnym Rycerzem i jego przybraną córką Teelą, by stawić czoła złu. To tylko zarys fabuły filmu Travisa Knighta „Władcy wszechświata”, lecz każdemu – a przynajmniej każdemu chłopcu – kogo szczenięce lata przypadły na drugą połowę lat 80., może uruchomić wspomnienia czwartkowych popołudni spędzonych przed telewizorem w oczekiwaniu na nowy odcinek animowanych przygód He-Mana.

„Na potęgę Posępnego Czerepu! Mam władzę!”, krzyczał umięśniony heros na tle przecinających niebo błyskawic (dopiero później druga część inkantacji została w polskiej wersji językowej zmieniona na bardziej chwytliwe „Mocy, przybywaj!”), co oznaczało wstęp do widowiskowej bijatyki. Fantasy mieszało się z elementami science fiction, walki można było toczyć równie dobrze za pomocą czarów co pistoletów laserowych, a w finale odcinka jeden z bohaterów wygłaszał stosowny morał: czy to zachęcający do aktywności fizycznej lub dzielenia się swoimi problemami z rodziną, czy przestrzegający przed zażywaniem narkotyków. Ejtisowa telewizja w szczytowej formie: pstrokaty konglomerat wszystkiego, co akurat popularne, niemiłosiernie kiczowaty, a zarazem zapadający w pamięć.

Do Polski serial „He-Man i Władcy wszechświata” trafił krótko przed transformacją, TVP zaczęła emisję niewcześniej niż w 1987 r. i – jak wszystko, co amerykańskie i kolorowe – opowieści te gromadziły młodocianą publiczność przed odbiornikami. Mimo że większość polskich widzów nie znała kontekstu, w jakim herosi z Eternii pojawili się w kulturze popularnej.

Polityka 23.2026 (3567) z dnia 01.06.2026; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Władcy nostalgii"
Reklama