Do czego służy kościół?
Do czego służy kościół? Biennale Manifesta ma na to odpowiedź. Polacy też dali swój wkład
Przypadek świątyń, które – zdewastowane przez wichry historii – przestały być miejscami kultu, w skali masowej dotknął przede wszystkim judaizmu. Opustoszałe po drugiej wojnie światowej synagogi szybko znalazły rozliczne nowe funkcje jako biblioteki, domy kultury, sklepy, hurtownie, ale i mieszkania. Ich skrojone zazwyczaj na ludzką miarę gabaryty ułatwiały adaptację do innych celów. Swego czasu bardzo ciekawy projekt fotograficzny „Niewinne oko nie istnieje” poświęcił im Wojciech Wilczyk.
Zupełnie inaczej sprawa miała się z kościołami. Po pierwsze, pustoszały z wolna, wraz z malejącą liczbą wiernych. Po drugie, zarządzający nimi kościelni hierarchowie niechętnie dopuszczali i nadal dopuszczają do siebie myśl, by mogły służyć jakimkolwiek świeckim celom, a procesy ich desakralizacji potrafią się ciągnąć latami. I w końcu, po trzecie, ich monumentalne z reguły gabaryty bardzo ciężko poddają się dostosowywaniu do nowych zadań. W formie dosadnej i groteskowej przedstawili ów problem Grzegorz Piątek i Jarosław Trybuś w słynnym już projekcie „Hotel Polonia”, którego byli kuratorami i który w 2008 r. zdobył Złotego Lwa na Biennale Architektury w Wenecji. Jedną z prac wówczas pokazywanych była fantazja (w formie fotomontażu przygotował ją Kobas Laksa) na temat sanktuarium w Licheniu, przerobionego na wielki… wodny park rozrywki.
Historia architektury ostatnich dekad zna sporo przykładów spektakularnej adaptacji dawnych kościołów. Chyba najbardziej znana to przekształcenie w 2007 r. gotyckiego kościoła dominikańskiego w Maastricht w imponującą księgarnię, do której dziś pielgrzymują turyści. W ogóle instytucje kulturalne najczęściej moszczą się w opuszczonych przez wiernych nawach. Biblioteki, galerie, filie muzeów, sale koncertowe, ale też nocne kluby (Dublin), a nawet skatepark (Llanera w Hiszpanii).