Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

„1670” rośnie z sezonu na sezon. I nadal bawi. To majstersztyk filmowej roboty

Preferuj w Google
„1670” rośnie z sezonu na sezon. „1670” rośnie z sezonu na sezon. mat. pr.
Wszystko znów jest większe: rozmach realizacyjny, liczba popkulturowych odniesień, wątków, nawet pomysły Jana Pawła są bardziej absurdalne.

„1670” rośnie z sezonu na sezon. Netflix przy okazji premiery drugiej części we wrześniu ubiegłego roku zorganizował pięciodniową wystawę rekwizytów z serialu w Muzeum Historii Polski pod tytułem „Wszyscy jesteśmy z Adamczychy”, a Warownia Jomsborg przy Wybrzeżu Gdyńskim w Warszawie, „wioska Wikingów”, stała się na trzy dni scenerią „Dożynek Królewskich 1670”, czyli wielkiego finału sezonu – swoistego festynu, z atrakcjami inspirowanymi serialem, karczmą „U Żyda”, hasłami typu „Szlachta nie pracuje”, „zakazana sól” i rzeszą statystów w kostiumach.

Zadowolona jest też gmina Kolbuszowa, gdzie w skansenie kręcona jest w dużej mierze Adamczycha. Serialowa sława przekłada się na wzrost turystyki i zyski dla lokalnych przedsiębiorców. Z ciekawostek – piosenka otwierająca drugi sezon, „Bez Andrzeja”, w której kto chciał, mógł usłyszeć aluzje polityczne, przez siedem tygodni utrzymywała się na liście przebojów Radia Nowy Świat.

Panorama Adamczewskich

Premiera trzeciego sezonu odbyła się na wrocławskim festiwalu filmowym Nowe Horyzonty – pokazano tam trzy odcinki – i tym razem wystawie rekwizytów, elementów filmowego planu i scenografii towarzyszyło odsłonięcie „Panoramy 1670” we wrocławskiej Hali Stulecia. Ręcznie malowanego obrazu życia rodu Adamczewskich i wsi Adamczycha o 1670 mm dłuższego niż „Panorama Racławicka”, uznawana za najdłuższe w Europie dzieło malarskie (ma 5 m wysokości i 114 m długości, powstawała w latach 1893–94 pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka w celu upamiętnienia bitwy pod Racławicami i wciąż robi wielkie wrażenie).

Reklama