Film

Kochałem ją

Recenzja filmu: "Kochałem ją", reż. Zabou Breitman

materiały prasowe
Ciekawy temat na film, ale niestety obarczony jedną zasadniczą wadą

Jak wskazują tytuły filmów prezentowanych w dzisiejszym Afiszu, w najbliższy weekend w kinach królować będzie miłość. We francuskim „Kochałem ją” (reż. Zabou Breitman) tytułowe wyznanie wygłasza Daniel Auteuil, jeden z czołowych aktorów tamtejszego kina, grający podstarzałego biznesmena, któremu zdarzył się romans ze znacznie młodszą od siebie kobietą. Była tłumaczką podczas jego wyjazdu w interesach do Hongkongu i, jak zauważyli spostrzegawczy gospodarze, zaczął się zakochiwać momentalnie, gdy tylko przystąpiła do pracy. Szczęśliwie nie musiał długo czekać na wzajemność.

Tak znakomicie rozpoczynający się związek uległ jednak komplikacji, kiedy mężczyzna stanął przed koniecznością dokonania zasadniczych wyborów. Nazbyt banalna historia? Niestety tak, dlatego scenarzysta postanowił sytuację nieco skomplikować. Dzieje romansu biznesmena poznajemy w retrospekcjach: Auteuil opowiada o nim synowej, którą właśnie postanowił porzucić jego syn. Ciekawy temat na film, ale niestety obarczony jedną zasadniczą wadą – trudno mianowicie w tej kwestii powiedzieć coś nowego i odkrywczego. Na Daniela Auteuila i partnerującą mu Marie-Josée Croze patrzy się oczywiście z przyjemnością, szkoda jednak, że nie mogli zagrać razem w lepszym filmie.

 

Polityka 39.2010 (2775) z dnia 25.09.2010; Kultura; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Kochałem ją"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną