Film

Paradoksy dojrzewania

Recenzja filmu: „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan

Kadr z filmu „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan Kadr z filmu „Zabiłem moją matkę”, reż. Xavier Dolan materiały prasowe
Subtelna, poetycka wizja nieznośnej, toksycznej relacji między 18-letnim synem gejem a nadopiekuńczą matką.

Filmów o tzw. trudnym okresie dojrzewania zbuntowanej młodzieży niepotrafiącej nawiązać wspólnego języka ze swoimi rodzicami powstało już bez liku. Dramat Xaviera Dolana o miłym dla ucha tytule „Zabiłem moją matkę” do sztampowych nie należy. Wbrew pozorom nie chodzi tu – jak można się domyślać – o szokowanie krwawą dosłownością, tylko o bardzo subtelną, poetycką nieomal wizję nieznośnej, toksycznej relacji podszytej miłością i nienawiścią między 18-letnim synem gejem (w tej roli sam reżyser) a nadopiekuńczą matką (Anna Dorval). Uśmiercenie jej (chłopak w odruchu złości okłamuje swoją nauczycielkę, że jego rodzice nie żyją) to symboliczny gest odcięcia pępowiny, uruchamiający proces jego samodzielności. Dolan buduje film na sprzecznych emocjach: przyciągania i odpychania między bohaterami, obrazującymi całkowitą niekonsekwencję ich poczynań. Z jednej strony rządzi nimi egoizm, brak wyrozumiałości, niecierpliwość, z drugiej – wielka czułość, pragnienie akceptacji i bliskości.

To niezwykle udany debiut, głównie dzięki zmysłowi obserwacji bardzo młodego jeszcze reżysera, wyczulonego na niuanse, paradoksy, najdrobniejsze nawet zmiany zachowania (w momencie realizacji miał zaledwie 20 lat!). Potwierdzeniem talentu i pracowitości Kanadyjczyka jest nakręcony kilka miesięcy temu jego drugi film „Wyśnione miłości”, wyświetlany na naszych ekranach.

Zabiłem moją matkę, reż. Xavier Dolan, prod. Kanada, 96 min

Polityka 03.2011 (2790) z dnia 14.01.2011; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Paradoksy dojrzewania"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Urok małych liczb. Najlepsze polskie apartamentowce

Zamiast balkonów na długość stopy i niedoświetlonych parapetów są szerokie tarasy i wielkie okna, zamiast anonimowości – przestrzenie, które sprzyjają spotkaniom z sąsiadami. Najlepsze polskie apartamentowce mają mało mieszkań, wyjątkową architekturę i położenie. Niestety, kameralne wciąż znaczy rzadkie i ekskluzywne.

Marta Polny
28.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną