Film

Niewinność na sprzedaż

Recenzja filmu: "Bejbis", reż. David Ross

Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu materiały prasowe
Twórcy zmarnowali szansę zrobienia przyzwoitego filmu.

Amerykański dramat „Bejbis” można od biedy nazwać psychologicznym, ale to nadużycie. Ważny społecznie temat (prostytucja licealistek) w filmie Davida Rossa został potraktowany z nonszalancją godną niedzielnego serialu. Rozwydrzonym panienkom nie chce się uczyć, zakompleksieni koledzy z klasy je nudzą, studia kosztują fortunę, więc czemu nie zarabiać na nowe ciuchy i drogie perfumy, handlując własnym ciałem? Popyt jest. Wystarczy tylko dobrze ustawić grafik i pobierać opłaty od sprawdzających się w seksbiznesie przyjaciółek.

Interes (zabawę) rozkręca ta, która z początku wydaje się najbardziej usposobiona romantycznie. Ale pieniądz demoralizuje. Do tego, mniej więcej, sprowadza się głębinowa refleksja reżysera, który nie widzi żadnych dodatkowych problemów. Twórcy zmarnowali szansę zrobienia przyzwoitego filmu.

Bejbis, reż. David Ross, prod. USA, 85 min

Polityka 20.2011 (2807) z dnia 10.05.2011; Afisz. Premiery; s. 63
Oryginalny tytuł tekstu: "Niewinność na sprzedaż"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Pokonać nałóg. Co zrobić, żeby wyjść na prostą?

Jacek Sędkiewicz o tym, jak zauważyć swoje uzależnienie i sobie z nim poradzić.

Agnieszka Mazurczyk
25.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną