Film

Gorzki smak zemsty

Recenzja serialu: "Zemsta", prod. Mike Kelley

Na zdj. mścicielka Emily Thorne, grana przez Emily VanCamp Na zdj. mścicielka Emily Thorne, grana przez Emily VanCamp Fox Life / materiały prasowe
Opowieść o 20-latce Emily Thorne, która powraca do miejsca, gdzie spędziła dzieciństwo, by dokonać zemsty na rodzinie miejscowych bogaczy.

Serial „Zemsta” otwiera cytat z Konfucjusza: „Zanim wyruszysz w podróż zemsty, wykop dwa groby”, a potem mamy opowieść o 20-latce Emily Thorne (Emily VanCamp), która powraca do miejsca, gdzie spędziła dzieciństwo, by dokonać zemsty na rodzinie miejscowych bogaczy. Przed 17 laty wrobili jej ojca w zbrodnię, zniszczyli mu życie, a jej zrujnowali młodość. Wchodzi w świat pozorów, gdzie każdy coś ukrywa i toczy własne gry. Mimo że jest mocno zmotywowana, a wyrzuty sumienia zostawiła dawno temu w poprawczaku, musi się zmierzyć z nierzadko lepszymi od niej mistrzami intryg – przodują w nich szczególnie kobiety: piękne, bogate i bezwzględne. Po drodze okaże się, że zemsta nie zawsze jest słodka, zwłaszcza gdy w grę wchodzą uczucia, a dla osiągnięcia wyznaczonego celu trzeba poświęcić niewinnych.

Akcja tej współczesnej wersji „Hrabiego Monte Christo” toczy się w świecie bogaczy w nadmorskim Hamptons i jest skrzyżowaniem właśnie zakończonych „Gotowych na wszystko” z serialami o młodych, bogatych i zepsutych typu „Plotkara”. Mimo tych nie do końca pochlebnych porównań, „Zemstę” ogląda się nieźle. Bohaterowie są napisani interesująco, dialogi zwykle mają drugie dno, tajemnice się mnożą, komplikacje narastają z odcinka na odcinek, a akcja trzyma w napięciu. W Stanach właśnie (w świetnym stylu) zakończyła się emisja pierwszego sezonu, a już jesienią rusza drugi.

Zemsta, Fox Life, emisja: niedziela godz. 22.00 (po dwa odcinki)

Polityka 22.2012 (2860) z dnia 30.05.2012; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Gorzki smak zemsty"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną