Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Film

Kim jestem

Recenzja filmu: "Biegnij, chłopcze, biegnij", reż. Pepe Danquart

Grażyna Szapołowska i Andrzej Tkacz. Grażyna Szapołowska i Andrzej Tkacz. Kino Świat
Bardzo udane kreacje polskich i niemieckich aktorów.

Tym, co wyróżnia niemiecki dramat „Biegnij, chłopcze, biegnij” Pepe Danquarta spośród wielu podobnych, skierowanych do młodzieży filmów na temat Holocaustu, jest rzadko poruszana kwestia odzyskiwania tożsamości żydowskich dzieci ocalonych w czasie wojny. Żeby przetrwać, ośmioletni Srulik, któremu udało się uciec z warszawskiego getta, musi zapomnieć, kim jest. Udawać Polaka, katolika. Srulik szybko się asymiluje, nie bez znaczenia jest pomoc i opieka, którą otrzymuje od polskich chłopów (są oczywiście też ci źli, którzy donoszą). Gdy zżył się ze swoją rolą, przyjął komunię i poczuł się Polakiem, wojna się kończy. Twórcy filmu powstałego na podstawie prawdziwej historii Jorama Friedmana (spisanej przez Uriego Orleva) pytają nie tyle o cenę przeżycia, co o wartości, dzięki którym stajemy się sobą. To przesunięcie akcentów wychodzi na dobre filmowi, w którym bardzo udane kreacje stworzyli polscy i niemieccy aktorzy.

 

Biegnij, chłopcze, biegnij, reż. Pepe Danquart, prod. Francja, Niemcy, Polska, 108 min

Polityka 3.2014 (2941) z dnia 14.01.2014; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Kim jestem"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Co z tymi czołgami? Niemiecka prasa o kolejnym sporze Warszawy i Berlina

Spór o Leopardy, obiecane ponoć Polsce w ramach „zamiany okrężnej”, zmienił się w kolejny punkt zapalny. Sprawa rozgrywana jest przez rząd PiS jak zwykle w pełnym świetle jupiterów.

Adam Krzemiński
07.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną