Recenzja serialu: „Wielcy ludzie wielkich wojen”

Jasno, prosto i z rozmachem
Wszystkie sześć części serialu to solidna lekcja, nie tylko dla uczniów.
materiały prasowe

Opisano już niemal każdą kampanię, bitwę, a nawet potyczkę. Łącznie z tymi gabinetowymi, które przez lata chronione były wojskowymi i państwowymi tajemnicami. 75 lat od wybuchu drugiej wojny światowej kwestia, co opowiadać, jest właściwie rozstrzygnięta. Problemem za to jest, jak opowiadać, żeby ludzie chcieli to jeszcze oglądać? Twórcy serialu „Wielcy ludzie wielkich wojen” robią to atrakcyjnie: jasno, prosto i z rozmachem. W ich ujęciu w czasie drugiej wojny światowej zmagały się ze sobą nie mocarstwa, ale konkretni ludzie: Hitler, Stalin, Roosevelt, Churchill, de Gaulle, Tōjō. Ktoś może uznać to za uproszczenie, ale wyszło nieźle. Polacy takiego rozpoznawalnego na święcie męża stanu się nie dorobili, ale oddano nam sprawiedliwość w kilku kluczowych dla nas sprawach. Generał Stanley McChrystal przekonująco usprawiedliwił wrześniową klęskę. Przywołano nawet postać premiera Mikołajczyka. Fascynatów drugiej wojny będą pewnie denerwowały inscenizacyjne niedociągnięcia, włącznie z sięganiem po czołgi, których w czasie tej wojny jeszcze nie skonstruowano. Ale to drobiazgi. Wszystkie sześć części serialu to solidna lekcja, nie tylko dla uczniów.

 

Wielcy ludzie wielkich wojen, History, lektor Jan Englert, od 7 września, godz. 22.00

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną