Recenzja filmu: „Na zawsze twoja”, reż. Patrice Leconte

Ile można wytrwać?
Film zmusza do zastanowienia nad kwestiami, które w dzisiejszym świecie uchodzą raczej za dowód słabości oraz braku zdrowego rozsądku.
„Na zawsze twoja”, reż. Patrice Leconte
Kino Świat/materiały prasowe

„Na zawsze twoja”, reż. Patrice Leconte

Czym wytłumaczyć rosnącą falę zainteresowania austriackim pisarzem Stefanem Zweigiem, który pół wieku temu popełnił wraz z żoną samobójstwo, protestując w ten sposób przeciwko zbrodniom nazistów? Niedawno Amerykanin Wes Anderson dedykował mu groteskowo-ironiczny „Grand Budapest Hotel” poświęcony rozbiorowi Europy Środkowo-Wschodniej w przededniu drugiej wojny światowej. A teraz wchodzi na ekrany „Na zawsze twoja”, romantyczny melodramat na podstawie jego prozy, wyreżyserowany przez Francuza Patrice’a Leconte’a („Sklep dla samobójców”, „Śmieszność”). Powieść Zweiga nosi tytuł „Widerstand der Wirklichkeit” (Opór rzeczywistości) i została przetłumaczona na angielski (jako „Na zawsze twoja”) stosunkowo niedawno, bo dopiero w 2009 r. Odnaleziono ją w archiwum 30 lat po śmierci artysty, co w kręgach literackich wywołało nie lada sensację. Leconte’a zainteresowała jej sentymentalno-idealistyczna aura. Rzecz jest o narodzinach wielkiej miłości ubogiego sieroty, ambitnego absolwenta wydziału chemii do żony właściciela podupadającej stalowni, który jest jego pracodawcą i czyni go swoim osobistym sekretarzem. Na pozór banał: klasyczny trójkąt z zazdrosnym, liczącym już swoje lata, schorowanym burżujem (Alan Rickman), jego piękną, znudzoną żoną (Rebeca Hall, pamiętna Vicky z Allenowskiej cierpkiej komedii „Vicky Cristina Barcelona”) i nisko urodzonym, lojalnym młodzieńcem szarpanym przez wyrzuty sumienia z powodu grzesznej namiętności (Richard Madden). Leconte wyciąga jednak z tej staroświeckiej historii dramat uczuć, które nie mogą znaleźć spełnienia. Niedoszli kochankowie wyznają sobie miłość na kilka godzin przed wyjazdem do Meksyku. A potem wybucha wojna, kontakt zostaje zerwany. Ile można wytrwać w rozłące, aby uczucie nie zgasło? Czy warto ponosić takie wyrzeczenie? Film zmusza do zastanowienia nad kwestiami, które w dzisiejszym świecie uchodzą raczej za dowód słabości oraz braku zdrowego rozsądku. I właśnie dlatego, że tak bardzo nie pasują one do współczesnej praktyki szybkich związków, wydaje się wart obejrzenia.

 

Na zawsze twoja, reż. Patrice Leconte, prod. Belgia, Francja, 95 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną