Recenzja filmu: „Joanna”, reż. Aneta Kopacz

Gdy już będziesz umiał
W tym krótkim, trwającym zaledwie 40 minut dokumencie, zrealizowanym w dużej mierze za pieniądze internautów, udało się przekazać to, co w życiu najważniejsze.
Bohaterka filmu Joanna Sałyga z synem
materiały prasowe

Bohaterka filmu Joanna Sałyga z synem

Kibicując „Idzie” na oscarowej ścieżce, łatwo przegapić film, który jest równie przełomowym wydarzeniem w polskim kinie. I ma równie wielkie szanse na oscarowe laury, chociaż mało kto o nim słyszał. Film „Joanna” Anety Kopacz opowiada o relacji młodej matki i jej kilkuletniego syna. Przypomina list wysłany do kochanego dziecka, w którym udało się zapisać ich intymne rozmowy przypominające koany wypowiadane przez mnichów buddyjskich w drodze do oświecenia. Lapidarne, paradoksalne dialogi zachwycają spokojem, mądrością, pewnością. Czuje się w nich najwyższą troskę, by nie ranić. Porozumienie odbywa się jednak ponad słowami: w dotyku dłoni, delikatnym spojrzeniu, w samej tylko obecności i sztuce bycia razem. Co zostaje wyrażone dyskretnymi muśnięciami kamery Łukasza Żala (zdjęcia do „Joanny” nakręcił przed „Idą”).

W tym krótkim, trwającym zaledwie 40 minut dokumencie, zrealizowanym w dużej mierze za pieniądze internautów, udało się przekazać to, co w życiu najważniejsze. Ale siłą obrazu jest stoicka postawa bohaterki: 34-letniej Joanny Sałygi, u której lekarze zdiagnozowali raka i nie dali żadnej nadziei na dłuższe życie. Na swoim blogu, podpisując się „Chustka”, spisywała codzienne doświadczenia, „porządkując czas”. Czytając jej poetyckie zapiski, można odnieść wrażenie, że to osoba nawiedzona, wybrana, niemal świecka święta, która kochała swoich bliskich bezwarunkowo, wierząc, że jej miłość przetrwa nawet po śmierci. Te emocje udało się przenieść również na ekran, w czym ogromna zasługa początkującej reżyserki Anety Kopacz, absolwentki Wydziału Psychologii UW oraz Szkoły Wajdy. Nakręcony przez nią film, do którego muzykę skomponował Jan A.P. Kaczmarek, nie mówi o umieraniu, tylko o pięknie istnienia, smakowaniu chwil, trwaniu w wiecznym sporze z nicością. Mimo braku zawodowego doświadczenia Kopacz zachowała się tak jak najdojrzalsi mistrzowie. Zawierzyła swojej intuicji, odważyła się zmierzyć z najtrudniejszym tematem. Powiedzieć, że z tej próby wyszła zwycięsko, to mało. Jej film ścina po prostu z nóg. To wybitny dokument, który razem ze szkolną etiudą „Nasza klątwa” Tomasza Śliwińskiego (też świetną!) znalazł się na skróconej liście ośmiu tytułów kandydujących do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy dokument.

Joanna, reż. Aneta Kopacz, DVD, prod. Narodowy Instytut Audiowizualny, Wajda Studio, 40 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną