Recenzja filmu: „Strefa nagości”, reż. Urszula Antoniak

Przekleństwo zakochania
O przekleństwie bycia zakochanym i niemożności przekroczenia granic samego siebie.
Sammy Boonstra (Naomi) i Imaan Hammam (Fama)
Spectator/materiały prasowe

Sammy Boonstra (Naomi) i Imaan Hammam (Fama)

Nowy film Urszuli Antoniak zaskakuje bardziej niż dwa jej poprzednie dokonania: dobrze przyjęty przez krytykę debiut „Nic osobistego” i szokujący okrucieństwem „Code Blue”. W „Strefie nagości” nie pada ani jedno słowo. Fabuły jako takiej nie ma. 15-letnia bogini, grana przez holenderską supermodelkę Imaan Hammam, staje się obiektem adoracji introwertycznej, nieśmiałej rówieśniczki (Sammy Boonstra). Całość przypomina wystudiowaną impresję o pierwszych porywach namiętności czy też o uwodzeniu. Strumień obrazów podporządkowany terrorowi piękna młodzieńczego ciała ożywiają minimalistyczne dźwięki, skomponowane m.in. przez Pawła Mykietyna. Wizualny eksperyment budowany jest na kontrastach: grze spojrzeń, przeplataniu się erotyki i seksualności, rzeczywistości z marzeniami, wschodniej egzotyki i europejskiej racjonalności. Ale intencje reżyserki pozostają niejasne. Kamera kontempluje puste przestrzenie ogromnego mieszkania zastawionego setkami książek, łącząc je z obrazami kropel spływających po nagiej skórze i odkrytymi włosami pięknej muzułmanki.

Rozpaczliwej tęsknocie za spełnieniem patronuje motto Rolanda Barthes’a o przekleństwie bycia zakochanym i niemożności przekroczenia granic samego siebie. Chodzi o różnice ras, zderzenie kultur, religii, zakazaną miłość. Antoniak mówi o przymusie i presji wywieranej na wymarzonym obiekcie swoich uczuć. Niestety, mając tyle ważnych rzeczy do powiedzenia, niepotrzebnie robi unik i zamyka swój film w glamourowej estetyce.

Strefa nagości, reż. Urszula Antoniak, prod. Polska, Holandia, 73 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną