Recenzja serialu: „Detektyw 2”, reż. Nic Pizzolatto

Detektywów trzech
Bez rewelacji, ale ogląda się naprawdę dobrze.
Taylor Kitsch i Colin Farrell
HBO

Taylor Kitsch i Colin Farrell

Nic Pizzolatto zapowiadał, że „Detektyw” – jeden z najgłośniejszych i najbardziej nagradzanych seriali ubiegłego roku – będzie antologią, czyli każdy sezon będzie opowiadał inną historię z innymi bohaterami, i słowa dotrzymał. Klimatyczną Luizjanę z pierwszego sezonu zastąpiła Kalifornia, oczywiście nie ta pocztówkowa. „Dostajemy taki świat, na jaki zasłużyliśmy” – zdradza motto sezonu detektyw Ray Veloro, który chlaniem, ćpaniem, wizjami i tekstami (palenie e-papierosa kojarzy mu się z ssaniem penisa robota) może rywalizować z gwiazdą poprzedniego sezonu Rustem Cohlem w wykonaniu Matthew McConaugheya. Colin Farrell występuje tu w wersji postarzonej i wymiętej, i, o dziwo, jest całkiem przekonujący. Sprawa znów będzie dotyczyć wykorzystywania kobiet, ale tym razem ważnym elementem będzie środowisko prostytutek (w roli jednej z nich mówiąca ze wschodnim akcentem Weronika Rosati). A wszystko toczy się wokół morderstwa skorumpowanego polityka. Połączy ono losy trzech gliniarzy ze skomplikowaną przeszłością (obok Farrella grają ich Rachel McAdams i Taylor Kitsch) oraz biznesmena zmuszonego do powrotu do swojego pierwszego fachu – gangsterki (Vince Vaughn). Postacie, które z początku wyglądają na chodzące schematy, w większości stopniowo zyskują życie, a śledztwo powoli się rozwija. Bez rewelacji, ale ogląda się naprawdę dobrze.

Detektyw 2, w HBO, od 22.06, godz. 3.00 i 22.00 przez osiem tygodni oraz w HBOGO

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną