Recenzja filmu: „Anioł”, reż. Amin Dora

Normalni nienormalni
Wyrafinowanej widowni może nie zachwyci, ale dla wielu okaże się przyjemnym zaskoczeniem.
Libański nauczyciel (Georges Khabbaz) i jego niepełnosprawny syn
Aurora Films/materiały prasowe

Libański nauczyciel (Georges Khabbaz) i jego niepełnosprawny syn

Życie małych, prowincjonalnych miasteczek, broniących jak niepodległości swojej bogobojnej zaściankowości, wygląda na ogół podobnie. Kwitnie hipokryzja. Obcych i wszelkiej maści odmieńców gnębi się i nie toleruje. Swoich oszukuje, a ogólną niechęć do przeprowadzenia jakichkolwiek zmian pieczołowicie konserwuje skorumpowana władza, popierana przez gorliwych, lecz ospałych intelektualnie duchownych. W debiutanckiej komedii o takiej właśnie chrześcijańskiej wiosce w Libanie wszyscy elegancko odgrywają swoje ciemnogrodzkie role aż do czasu, gdy główny bohater, wrażliwy nauczyciel muzyki (Georges Khabbaz), powie: dość. To on ma niepełnosprawnego synka, którego starszyzna, zgodnie z wolą większości, chce odesłać do zakładu specjalnego. Ponieważ razem z żoną nie zamierzają pozbawiać dziecka rodzinnego ciepła, wmawiają sąsiadom, że w jego duszy zamieszkał anioł.

Film Amina Dory pokazuje, co się stanie, gdy za sprawą prostego triku ludzie zaczną nagle wierzyć, że mogą być szczerzy, dobrzy i uczciwi, wybaczą sobie małe grzeszki i otworzą się na innych. „Anioł” jest mądrą, choć trochę naiwną bajką w stylu czeskiego kina, z ironią i ciepłym humorem traktującą środowiskową presję, zawiść, fanatyzm, stupor. Wyrafinowanej widowni może nie zachwyci, ale dla wielu okaże się przyjemnym zaskoczeniem.

Anioł, reż. Amin Dora, prod. Liban, 95 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną