Recenzja filmu: „Love”, reż. Gaspar Noe

Seks w 3D
Historia niedojrzałej, szalonej miłości zakończonej tragicznym rozstaniem.
Aomi Muyock i Karl Glusman jako boki miłosnego trójkąta
Gutek Film

Aomi Muyock i Karl Glusman jako boki miłosnego trójkąta

Nowy film Gaspara Noe „Love” ma tyle wspólnego z konwencjonalnym romansem, co pustynia z deszczem. Kto pamięta „Nieodwracalne” albo „Wkraczając w pustkę” tego autora, raczej już wie, że granice dobrego smaku u niego nie obowiązują. Przynajmniej kilka ujęć jednak zaskakuje. Weźmy ukazany w dużym zbliżeniu wytrysk i lecącą prosto w obiektyw kamery spermę. Narusza to obyczaje, obraża? Dla jednych to żałosne, dla innych ciekawostka, sądząc jednak po reakcjach pierwszych widzów (film był prezentowany na Nowych Horyzontach), większość poczuje się znużona. W trwającym 134 minuty erotycznym widowisku ponad połowę czasu zajmują akty kopulacji. Aktorzy Karl Glusman, Aomi Muyock i Klara Kristin uprawiają seks naprawdę. Ambicją reżysera było coś więcej niż dosadne zilustrowanie wybuchu namiętności między amerykańskim studentem reżyserii i początkującą artystką malarką. Chciał szczerej, bezpruderyjnej spowiedzi w duchu anty-„Nimfomanki”. Bez perwersji i przemocy. Młoda bohaterka „Love” w dekadencko-romantycznym Paryżu XXI w. marzy o kochaniu się z kobietą, jej kochanek nie ma nic przeciwko trójkątowi w realu. Są egoistami, hedonistami, szukają dodatkowych bodźców w narkotykach. Nie biorą pod uwagę, że istnieje zazdrość, która na przekór wyobraźni domaga się monogamii. Na tym polega dramat.

Historię niedojrzałej, szalonej miłości zakończoną tragicznym rozstaniem oraz prawdopodobnie samobójstwem dziewczyny poznajemy od końca, to znaczy, gdy on w głębokiej depresji z niechcianym dzieckiem i partnerką, której nie kocha, pogrąża się w smutku, nie mogąc dojść do siebie po tym, co się stało. Film, któremu patronuje Bertolucci, miota się między celebracją uczuć, rozpaczą a pornografią, co wydaje się sprzecznością samą w sobie. Paradoksalnie sceny, w których jest jakieś autentyczne zaangażowanie miłosne, to momenty odpoczynku po seksie, gdy kobieta i mężczyzna leżą nadzy. Wszystko inne ma wymiar jakiejś totalnej mistyfikacji. W sumie daje to sentymentalne porno okraszone przemyśleniami w stylu „nie wiedziałem, że życie jest tak trudne”.

Love, reż. Gaspar Noe, prod. Francja, 134 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną