Film

Kilogram dowcipu, tona smutku

Recenzja filmu: „1001 gramów”, reż. Bent Hamer

Per Christian Ellefsen i Ane Dahl Torp w „1001 gramów” Per Christian Ellefsen i Ane Dahl Torp w „1001 gramów” Bomba Film / materiały prasowe
Film zdaje się przewrotną ilustracją ironicznego aforyzmu francuskiego poety Louisa Aragona, który trafnie zauważył, że zanim nauczymy się żyć, na wszystko jest już za późno.

Norweski reżyser Bent Hamer (59 lat) jest kolejnym skandynawskim outsiderem obracającym się w kręgu podobnej problematyki co Roy Andersson. Wyczulony na absurd, zajmuje się tropieniem pozorów udanego życia, spod których zieje egzystencjalna pustka. Przy czym wyobraźnia reżysera „Historii kuchennych” i „Factotum” nie jest aż tak bardzo wyrafinowana. Hamer to realista lubiący proste metafory, tradycyjne kino, bez wizualnych szaleństw i piętrowej symboliki. Interesuje go samotność ludzi dojrzałych, którzy nie radzą sobie z emocjami, a najchętniej zastąpiliby je lodowatym rozsądkiem – dobrym na wszystko, z wyjątkiem dotkliwego poczucia bezsensu właśnie.

W smutnej komedii „1001 gramów” dobrze ułożona pracowniczka Urzędu Miar i Wag ma elegancki, nowoczesny dom, ekologiczny samochód napędzany prądem i osobliwą, wielce odpowiedzialną pracę, polegającą na kalibracji norweskiego kilograma (na wzór francuskiego kilograma z Sèvres). Jej koledzy zajmują się rozwiązaniem problemu niesfornie skaczącej piłeczki lotto (ciągle wyskakuje piłeczka z numerem 18). W kontraście do matematycznego ładu panującego na zewnątrz jej życie osobiste leży w gruzach. Właśnie się rozwodzi, jej ojciec umiera, a chłód i rozwaga nie są w stanie zastąpić dotkliwego głodu uczuć. Chociaż bohaterka, z wyczuciem grana przez Ane Dahl Torp, uważa, że największy ciężar w życiu to nie mieć nic do dźwigania, sama z trudem sobie radzi, uginając się pod brzemieniem tony własnego smutku. Film zdaje się przewrotną ilustracją ironicznego aforyzmu francuskiego poety Louisa Aragona, który trafnie zauważył, że zanim nauczymy się żyć, na wszystko jest już za późno.

1001 gramów, reż. Bent Hamer, prod. Norwegia, 90 min

Polityka 36.2015 (3025) z dnia 01.09.2015; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Kilogram dowcipu, tona smutku"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Urok małych liczb. Najlepsze polskie apartamentowce

Zamiast balkonów na długość stopy i niedoświetlonych parapetów są szerokie tarasy i wielkie okna, zamiast anonimowości – przestrzenie, które sprzyjają spotkaniom z sąsiadami. Najlepsze polskie apartamentowce mają mało mieszkań, wyjątkową architekturę i położenie. Niestety, kameralne wciąż znaczy rzadkie i ekskluzywne.

Marta Polny
28.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną