Recenzja filmu: „Agnieszka”, reż. Tomasz Emil Rudzik

Polka kopie
Opowieść wypada dosyć naiwnie, mimo godnych uwagi starań grającej główną rolę Karoliny Gorczycy.
Karolina Gorczyca (z lewej) w tytułowej roli Agnieszki przynajmniej się starała.
Alter Ego Pictures/materiały prasowe

Karolina Gorczyca (z lewej) w tytułowej roli Agnieszki przynajmniej się starała.

Dobra sekwencja początkowa rozegrana za pomocą dźwięków, odgłosów otwieranych i zamykanych drzwi. Agnieszka wychodzi właśnie z więzienia. Nie wiedząc, co robić z odzyskaną wolnością, kupuje bilet na pierwszy autobus odjeżdżający z jej zapyziałego miasta za granicę. Trafia do Monachium. Co może robić 30-letnia ładna dziewczyna z Polski w bawarskiej stolicy? Różne rzeczy, zwłaszcza że zna niemiecki, lecz Agnieszka, długo nie szukając, zatrudnia się w agencji towarzyskiej świadczącej bardzo wyszukane usługi. Według japońskiej tradycji nazywa się to tamakeri, po angielsku brzmi bardziej zrozumiale ballbusting, co na polski dałoby się przełożyć, za przeproszeniem, kopanie po jajach. Są amatorzy takich zabaw erotycznych i rodaczka przykłada się do pracy.

Nie myślmy jednak źle o naszej bohaterce. Agnieszka ma dobre serce, chce być kochana, pomaga bezdomnym pieskom, nie zapomina o swym braciszku. Tomasz Emil Rudzik, polski reżyser mieszkający w Niemczech, też ma jak najlepsze zamiary, niestety, opowieść wypada dosyć naiwnie, mimo godnych uwagi starań grającej główną rolę Karoliny Gorczycy.

Agnieszka, reż. Tomasz Emil Rudzik, prod. Niemcy/Polska, 98 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną