Recenzja filmu: „Zjawa”, reż. Alejandro G. Ińárritu

Nowy, potworny świat
Jest to dzieło na wskroś autorskie, wyrażające głębszy, metafizyczny sens poprzez osobliwą, wielotorową narrację (pętle czasowe) oraz imponującą stronę wizualną.
Czy rola Hugh Glassa przyniesie Leonardo Di Caprio upragnionego Oscara?
Imperial Cinepix/Twentieth Centaury Fox/materiały prasowe

Czy rola Hugh Glassa przyniesie Leonardo Di Caprio upragnionego Oscara?

Klasyczny western opiewał wielką przygodę, walkę dobra ze złem i ostateczny triumf sprawiedliwości wymierzanej zgodnie z własnym sumieniem. Prawo zemsty stanowi również temat „Zjawy”, epickiego widowiska Alejandro G. Ińárritu, w zupełnie inny sposób nawiązującego do mitu założycielskiego Ameryki i heroicznej epoki pionierów z ludobójstwem Indian w tle. W warstwie fabularnej trudno tu mówić o rewelacji. Historia 36-letniego Hugh Glassa, podróżnika, który przyłączył się do oddziału traperów i brał udział w wyprawach Kampanii Futrzarskiej Gór Skalistych, oparta jest częściowo na faktach. Jesienią 1823 r. rzeczywiście został on zaatakowany i straszliwie poturbowany przez niedźwiedzia grizzly, a potem porzucony na pastwę losu przez swoich towarzyszy. Do legendy przeszedł jako mroczny mściciel, któremu w 1971 r. Richard C. Sarafian poświęcił film „Człowiek w dziczy”.

„Zjawa” jest ekranizacją debiutanckiej powieści Michaela Punke, poświęconej epopei Glassa, niespecjalnie jednak wierną faktom. Ińárritu dodał wiele, komplikując zwłaszcza romantyczną biografię bohatera. Zamiast pirackiej przeszłości dopisał mu indiański epizod, żonę z plemienia Pawnee oraz półkrwi syna, co ma podkreślać emocjonalny związek z autochtonami, dystans do poczynań białych ludzi oraz niezwykle istotny wielokulturowy kontekst. „Zjawa” to dzieło na wskroś autorskie, jak zwykle w przypadku meksykańskiego reżysera („Amores Perros”, „21 gramów”) wyrażające głębszy, metafizyczny sens poprzez osobliwą, wielotorową narrację (pętle czasowe) oraz imponującą stronę wizualną. Sprawdza się zarówno jako brutalna opowieść o przetrwaniu oddająca twarde realia epoki, jak i przemyślana, filozoficzna refleksja o obsesjach i chaosie. Rajska harmonia uchwycona w genialnych zdjęciach Emmanuela Lubezkiego tym razem szybko ujawnia niszczycielskie piękno i bezlitosną naturę świata. Oczywiście na Oscara może liczyć nie tylko operator, także Leonardo DiCaprio, odtwórca głównej roli, choć nie wydaje się ona przełomowa w jego karierze.

Zjawa, reż. Alejandro G. Ińárritu, prod. USA, 156 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną