Recenzja filmu: „Serce psa”, reż. Laurie Anderson

Świat według psa
Oryginalne dzieło Anderson to najpiękniejszy film o psie, jaki kiedykolwiek powstał.
Oryginalne dzieło Laurie Anderson to najpiękniejszy film o psie, jaki kiedykolwiek powstał.
Gutek Film

Oryginalne dzieło Laurie Anderson to najpiękniejszy film o psie, jaki kiedykolwiek powstał.

Laurie Anderson, amerykańska reżyserka (a także pisarka, plastyczka, a przede wszystkim kompozytorka i piosenkarka), opowiada o śmierci psa tak jak opowiada się o umieraniu ludzi. Niech nas nie zmyli zapowiedź, że to dokument, trafniej byłoby bowiem nazwać „Serce psa” filmowym esejem z elementami animacji i poezji oraz refleksją filozoficzną (skoro pojawiają się nazwiska Kierkegaarda i Wittgensteina). Do tego dochodzą jeszcze odnalezione po latach amatorskie filmiki z domowego archiwum autorki. Gdyby szukać odpowiednika w sztukach wizualnych – można by dzieło Anderson nazwać performance’em na temat terierki o wdzięcznym imieniu Lolabelle. Artystka „adoptowała” ją, a właściwie „urodziła”, wydobyła ze swego brzucha, zaś o wyobrażonym w konwencji snu porodzie opowiada w animowanym prologu.

Pies, traktowany z wszystkimi honorami należnymi głównemu bohaterowi, spogląda czasem wprost w kamerę, żebyśmy mogli się domyślać, że przeżywa to samo co otoczenie, w którym się znalazł. Po 11 września 2001 r. artystka, nie mogąc znieść katastroficznych nastrojów Nowego Jorku, ucieka z terierką w góry Kalifornii, gdzie jej ulubienicę próbują zaatakować jastrzębie. Zniżają lot, ale w porę orientują się, że to zdobycz nie do udźwignięcia. Ale czworonóg już nie zazna spokoju, jakby przeczuwał, że może być zaatakowany z góry – tak jak ludzie przez terrorystów. Teraz Lolabelle przypomina psa z obrazu Goi, który pojawia się na ekranie i jest dla autorki jedną z ważnych inspiracji.

Artystka zafascynowana Tybetańską Księgą Zmarłych zastanawia się, czy jej terier po śmierci trafił na 49 dni do mistycznej przestrzeni przejścia pomiędzy życiem i śmiercią. Dzięki ekranowi pozostanie tam znacznie dłużej. Oryginalne dzieło Anderson to najpiękniejszy film o psie, jaki kiedykolwiek powstał. Ale bynajmniej nie do pokazywania w kanałach przyrodniczych telewizji, ponieważ jest to równocześnie film o ludziach, o współczesnym świecie.

Serce psa, reż. Laurie Anderson, prod. Francja/USA, 75 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną