Recenzja filmu: „Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara”, reż. Joachim Ronning, Espen Sandberg

Ziew morski
„Piraci” jako czysty film przygodowy jednak nużą.
Johnny Depp swojego najsłynniejszego filmowego bohatera Jacka Sparrowa wydaje się grać w sposób nieco wymuszony.
Disney/materiały prasowe

Johnny Depp swojego najsłynniejszego filmowego bohatera Jacka Sparrowa wydaje się grać w sposób nieco wymuszony.

Trudno oglądać piątą część blockbustera „Piraci z Karaibów”, nie pamiętając o opowieściach z planu. Wedle nich Johnny Depp permanentnie spóźniał się na kręcone w Australii zdjęcia, a wynajęci przez produkcję ludzie czuwali pod jego domem i hasłem „Orzeł wylądował” informowali reżyserów, że gwiazdor powoli się budzi i można mieć nadzieję na kontynuowanie pracy. Ten brak zaangażowania Deppa widać na ekranie. Zniknęła lekkość i łatwość, z jaką wcześniej grał pirata Jacka Sparrowa. Trudno nie zauważyć, że gdy wytacza się w „Zemście Salazara” pijany ze stalowego sejfu przed szereg bagnetów, wywiązuje się po prostu z obwarowań kontraktu.

Akcję nowej części rozpoczyna scena, w której Sparrow bezrefleksyjnie wymienia na kolejną butelkę rumu kompas wskazujący drogę do tego, czego się najbardziej potrzebuje. Nieświadomie tym gestem uwalnia od morskiej klątwy galeon żywych trupów pod wodzą kapitana Salazara (Javier Bardem). Martwi korsarze, wcześniej uwięzieni w grocie morskiej, przejmują dowodzenie na morzu i dążą do zemsty. Sparrow musi więc razem z Hectorem Barbossą (Geoffrey Rush, który też, niestety, nie ma tu wiele do zrobienia) odnaleźć artefakt dający kontrolę absolutną nad morzem – trójząb Posejdona.

Zamierzenie twórców było takie, by zachowując charakterystyczną dla serii kampową formę i rozbuchane efekty specjalne (budżet przekroczył 350 mln dol.), samą opowieść oczyścić ze zbędnych elementów i maksymalnie uprościć. W efekcie jednak „Piraci” jako czysty film przygodowy jednak nużą. Trudno liczyć, by jeden oryginalny bohater, korsarz grany tu przez Paula McCartneya, wyprowadził produkcję Disneya na nowe wody.

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara (Pirates of the Caribbean: Dead Men Tell No Tales), reż. Joachim Ronning i Espen Sandberg, prod. Australia, USA, 129 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną