Recenzja filmu: „Królewicz Olch”, reż. Kuba Czekaj

Pójdź, chłopcze, w las
W mgle, śnie, tajemniczych odgłosach dochodzących z mroku spowita jest pasja reżysera, którego ambicje sięgają bardzo wysoko.
Stanisław Cywka w głównej roli i Agnieszka Podsiadlik jako jego matka
M2 Films/materiały prasowe

Stanisław Cywka w głównej roli i Agnieszka Podsiadlik jako jego matka

Dzika romantyczna wyobraźnia wspierana filmową erudycją i nadzwyczajna wrażliwość młodego, niewątpliwie bardzo zdolnego reżysera Kuby Czekaja złożyły się na sukces „Królewicza Olch”. Wizjonerskiej, szalonej opowieści o kresie dzieciństwa, który staje się metaforą przejścia, transgresji, poszukiwania innego wymiaru. W przywoływanym w filmie wierszu Goethego „Król Olch” leśna zjawa „w płaszczu, koronie i białym trenie” kusi urokami zaświatów umierającego w ramionach ojca niewinnego chłopca. To konające dziecko zdobywające świadomość, że świat sprzysiągł się przeciwko niemu i że trudno mu będzie pozostać w kokonie iluzji, ma w filmie delikatne rysy Stanisława Cywki, grającego umęczonego, ponadprzeciętnie uzdolnionego nastolatka, laureata olimpiad, ubiegającego się z woli matki o nagrodę Europejskiego Towarzystwa Fizycznego.

Królewicz Olch, reż. Kuba Czekaj, prod. Polska 2016 r., 101 min

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj