Recenzja serialu: „Mindhunter”, reż. David Fincher

Do dna zła
Serial ogląda się nieźle, przede wszystkim dzięki uroczemu i naturalnemu Groffowi w głównej roli.
Jonathan Groff jako agent Holden Ford
Netflix/materiały prasowe

Jonathan Groff jako agent Holden Ford

„Chcecie trufli, musicie ryć w błocie ze świniami” – tłumaczy obrazowo swoim szefom i kolegom z FBI grany przez Jonathana Groffa agent Holden Ford. Chodzi o rozmowy z siedzącymi w więzieniach seryjnymi mordercami, psychopatami i gwałcicielami, które pozwolą FBI zrozumieć, jak działa mózg dewianta, stworzyć profile i efektywniej łapać przestępców wciąż pozostających na wolności. W „Mindhunterze” Fincher wraca do tematu, który badał m.in. w filmach „Zodiak” czy „Siedem”. Tym razem akcja dzieje się w 1977 r., a całość jest oparta na książce wspomnieniowej „Mind Hunter: Inside The FBI’s Elite Serial Crime Unit”, współautorstwa Johna E. Douglasa, agenta FBI i prekursora profilowania.

Mindhunter, reż. David Fincher, Netflix, 10 odcinków

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj