Recenzja serialu: „Czarne lustro (Black Mirror) 4”, reż. Charlie Brooker, Annabel Jones

Zhakowana świadomość
Najlepsza w tym nierównym i nieco jednak słabszym niż poprzednie zestawie obrazków z przyszłości jest historia ze świetną parodią space oper z lat 80.
Odcinek zatytułowany „Arkangel” wyreżyserowała Jodie Foster.
Netflix/materiały prasowe

Odcinek zatytułowany „Arkangel” wyreżyserowała Jodie Foster.

Kolejne sześć odcinków autorstwa brytyjskiego wizjonera telewizji Charliego Brookera w dużej mierze kręci się wokół świadomości. Dzięki nowym technologiom w serialowym świecie przyszłości można ją kopiować, przenosić do światów wirtualnych, przeszczepiać, a także więzić, nawet po śmierci ciała. Specjalne urządzenia pozwalają przeglądać wspomnienia innych ludzi, co staje się rutynową czynnością stosowaną przez rozmaite służby, ale także np. przez nadopiekuńczych rodziców. Prywatność to w przyszłości towar zdecydowanie luksusowy i deficytowy. Podobnie jak w poprzednim stworzonym dla Netflixa sezonie, każdy odcinek został zrealizowany w innej konwencji i osadzony w innej scenerii.

Thriller z akcją dziejącą się na spalonym słońcem południu USA sąsiaduje ze „skandynawskim” kryminałem, komedią romantyczną, a postapokaliptyczna dystopia – z kameralnym dramatem rodzinnym. Najlepsza w tym nierównym i nieco jednak słabszym niż poprzednie zestawie obrazków z przyszłości (brak tu takiego arcydzieła, jakim w 3. sezonie był odcinek „San Junipero”) jest historia ze świetną parodią space oper z lat 80.

Czarne lustro (Black Mirror) 4, serial Charliego Brookera i Annabel Jones, Netflix od 29 grudnia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną