Recenzja filmu: „Atak paniki”, reż. Paweł Maślona

Tykająca bomba
Rozrywka i terapia wstrząsowa na najwyższym poziomie.
„Atak paniki” to zjadliwy portret klasy średniej, ofiar transformacji.
Hubert Komerski/Akson Studio

„Atak paniki” to zjadliwy portret klasy średniej, ofiar transformacji.

Pod fasadą błyskotliwej formy i perwersyjnej zabawy „Atak paniki” skrywa mroczną, zabarwioną czarnym humorem filozofię totalnego absurdu. Przy okazji też oferuje widzom coś bardzo pozytywnego. Wyzwalający śmiech, poczucie ulgi, że ktoś wreszcie docenił wagę frustracji. I dostrzegł oraz umiejętnie wyraził stan znerwicowania nienadążających za marzeniami. Filmowi bohaterowie, nieświadome ofiary transformacji, m.in. przedstawiciele niższej klasy średniej, uginają się pod brzemieniem świeżo nabytych kompleksów w nowym, wspaniałym świecie rozpędzającej się konsumpcji, pogoni za karierą, wszechobecnej iluzji. Właściwie od czasu równie zjadliwych, psychoanalitycznych komedii Marka Koterskiego nie było tak lekkiego i dowcipnego spojrzenia na wybuchową mieszankę tłumionej na wszelkie możliwe sposoby wściekłości, bolesnej niemocy i w pełnej krasie dojrzewającego upokorzenia w duszach Polaków.

Trudno powiedzieć, za co najbardziej należałoby chwalić twórców. Imponuje pewność, z jaką Paweł Maślona, reżyser debiutant, wkracza na pole minowe napiętych uczuć. „Atak paniki” ma wielu równorzędnych bohaterów, uwikłanych w jakieś drobne, niezbyt uciążliwe sprawy, nad którymi powoli, lecz systematycznie tracą kontrolę. Wielogodzinna podróż samolotem, celebrowane przez rodzinę przygotowania do ślubu, niespodziewana wizyta nielubianych koleżanek czy upór szefa stopniowo przeradzają się w dziki, niewyobrażalny koszmar, który tylko o włos dzieli od końca świata.

Maślona celowo prowadzi zdystansowaną narrację, umożliwiającą precyzyjne śledzenie dochodzenia do stanu emocjonalnego wrzenia. Pomaga humor sytuacyjny, montaż, mistrzowska dyspozycja aktorów. Szczególny podziw budzi nagrodzona w Gdyni brawurowa szarża Magdaleny Popławskiej, która wciela się w wyzwoloną pisarkę próbującą zachować luz w sytuacji, gdy na głowę wali jej się świat. Doskonały jest Bartłomiej Kotschedoff jako zabetonowany w swoich obsesjach nałogowy gracz komputerowy. Godne zapamiętania role stworzyli Artur Żmijewski i Dorota Segda, grający poddaną korporacyjnej presji, zestresowaną parę małżeńską. Rozrywka i terapia wstrząsowa na najwyższym poziomie.

Atak paniki, reż. Paweł Maślona, prod. Polska, 100 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną