Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Urażone ego samca

Recenzja filmu: „Jeszcze nie koniec (Jusqu’à la garde)”, reż. Xavier Legrand

Miriam (Léa Drucker) i Antoine Besson (Denis Ménochet) – małżonkowie w walce Miriam (Léa Drucker) i Antoine Besson (Denis Ménochet) – małżonkowie w walce Solopan / materiały prasowe
Przemoc w rodzinie jest zjawiskiem wstydliwym, lecz niestety powszechnym.

W Polsce wśród wszystkich ofiar przemocy blisko połowa doświadcza jej od partnerów w związkach formalnych. Nie inaczej wygląda to we Francji. Z zaangażowaniem przedstawia to debiutancki dramat społeczny Xaviera Legranda „Jeszcze nie koniec”, obsypany nagrodami m.in. na festiwalach w Wenecji i San Sebastian.

Publicystyka nie jest najmocniejszą stroną filmu, co należy potraktować jako komplement. Najciekawszy wydaje się tu nakreślony cienką kreską portret oskarżonego o bicie oraz znęcanie się nad rodziną byłego męża i ojca dwójki dzieci. Wcale nie gwałtownika – jak zaświadcza reprezentująca go na rozprawie pani adwokat – tylko lubiącego polowania „miłośnika natury bez nałogów, szlachetnego, uczynnego” szefa ochrony przeciwpożarowej w szpitalu w Lecorney. Rozwiedziony mężczyzna walczy o prawo do rutynowych kontaktów z 11-letnim synem. Kaja się, że może nie był dobrym mężem, ale to nie znaczy, że był złym ojcem. Jego wina nie wydaje się przesądzona ani oczywista.

Choć intencje reżysera są od początku czytelne. Chodzi o kryzys męskości, urażoną ambicję człowieka niepotrafiącego zapanować nad emocjami, niepogodzonego z klęską. Huśtawka nastrojów towarzyszy jednak do samego finału.

Jeszcze nie koniec (Jusqu’à la garde), reż. Xavier Legrand, prod. Francja, 93 min

Polityka 7.2018 (3148) z dnia 13.02.2018; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Urażone ego samca"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną