Film

Ta inna

Recenzja filmu: „Prawdziwa historia”, reż. Roman Polański

Emmanuelle Seigner i Eva Green – to jest ta chemia czy jej nie ma? Emmanuelle Seigner i Eva Green – to jest ta chemia czy jej nie ma? Monolith Films / materiały prasowe
Najciekawsze w tej opowieści są zaskakujące zmiany intymnej relacji bohaterek – kto kiedy staje się tu czyją ofiarą.

Premiera thrillera Romana Polańskiego odbyła się na festiwalu w Cannes rok temu. Film przyjęto chłodno (główne zarzuty: brak napięcia i tajemnicy oraz chemii między aktorkami Emmanuelle Seigner i Evą Green), ale dowodzi to tylko wyśrubowanych oczekiwań w stosunku do mistrza. W istocie „Prawdziwa historia” trzyma niezły poziom wielu wcześniejszych dokonań Polaka. Konsekwentnie rozwija typową dla niego tematykę osaczenia, rywalizacji, zamiany osobowości, pragnienia wyrwania się z uporządkowanego świata, który coraz bardziej przypomina sen szaleńca. Ma halucynacyjną, podobną do „Frantica” konstrukcję oraz kolistą narrację – jak w „Lokatorze”. Jednak mimo pewnych przerysowań film wydaje się wystarczająco mroczny, a także na swój sposób bardziej ironiczny.

Seigner i Green wcielają się w ambitne pisarki, swoje przeciwieństwa. Pierwsza, lansowana przez paryskiego wydawcę na literacką gwiazdę, okupiła sukces prawdopodobnie pobytem w zakładzie zamkniętym oraz nieudaną próbą samobójczą. Ostatnią bestsellerową powieścią poświęconą rodzinie naruszyła swoją z trudem osiągniętą równowagę (padają oskarżenia, że „sprzedała własną matkę”); myśl o kolejnej paraliżuje ją do tego stopnia, że nie jest w stanie zacząć pisać. Z kolei druga z pisarek to pewna siebie, obdarzona darem słuchania ghostwriterka pracująca nad biografiami celebrytów. Nawiązująca się między nimi nić dziwnego porozumienia pomaga przełamać impas, ale – jak to u Polańskiego – wywołuje też demony. Najciekawsze w tej opowieści są zaskakujące zmiany intymnej relacji bohaterek – kto kiedy staje się tu czyją ofiarą. Już prolog sugeruje, że reżyserowi zależy na niejasnej atmosferze zanurzania się w podświadomość. Jedna postać wydaje się projekcją drugiej, co dyskretnie winduje film na piętro subiektywnej, psychoanalitycznej gry. W teorii archetypów Junga ma to nawet swoją nazwę: odwiecznej walki ego z cieniem. Nie jest to szczególnie odkrywcza idea, nie zakłóca jednak przyjemności oglądania tego pojedynku.

Prawdziwa historia (D’après une histoire vraie), reż. Roman Polański, prod. Belgia, Francja, 110 min

Polityka 19.2018 (3159) z dnia 08.05.2018; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Ta inna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną