Film

Książki wciąż płoną

Recenzja serialu: „Fahrenheit 451”, reż. Ramin Bahrani

Od lewej: Michael Shannon i Michael B. Jordan. Od lewej: Michael Shannon i Michael B. Jordan. HBO
To przykład ekranizacji, która wzbogaca oryginał.

Powieść „451° Fahrenheita” Raya Bradbury’ego ukazała się w 1953 r. Dla współczesnego czytelnika może trącić myszką. Ramin Bahrani w swojej ekranizacji pokazuje jednak, że przesłanie tego klasyka literatury fantastycznej wciąż pozostaje aktualne, trzeba tylko nieco uwspółcześnić szczegóły. Jego zrealizowany dla HBO film „451° Fahrenheita” to adaptacja nieszczególnie wierna oryginałowi, co akurat w tym wypadku jest zaletą. Bahrani, odpowiedzialny również za scenariusz, doskonale przepisał słowa Bradbury’ego na język XXI w., dodając do dyskusji media społecznościowe, medialne gonienie za sensacją i spektaklem, a także galopującą poprawność polityczną, która w formie ekstremalnej może być szalenie groźna. Pogrzebał też w fabule, dodając nieco akcji i podnosząc stawkę, o którą toczy się gra, rozbudował postaci, pozwalając błyszczeć Michaelowi Shannonowi w roli Beatty’ego, ale i Michaelowi B. Jordanowi jako Mantagowi. To przykład ekranizacji, która wzbogaca oryginał.

451° Fahrenheita (Fahrenheit 451), reż. Ramin Bahrani, emisja w HBO i HBO GO od 20 maja

Polityka 20.2018 (3160) z dnia 15.05.2018; Afisz. Premiery; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Książki wciąż płoną"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polsat skręca w prawo

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna light”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

Anna Dąbrowska
27.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną