Film

Królewna, elf i demon wchodzą do baru

Recenzja serialu: „Rozczarowani”, reż. Matt Groening

W „Rozczarowanych” kraina jest bajkowa, ale zachowania bohaterów ludzkie. W „Rozczarowanych” kraina jest bajkowa, ale zachowania bohaterów ludzkie. Netflix / materiały prasowe
W „Rozczarowanych” Matt Groening, twórca kultowych telewizyjnych animacji dla dorosłych – „Simpsonów” i „Futuramy” – sięga po gatunek fantasy.

Humor jest tym razem delikatniejszy (serial jest rekomendowany dla widzów powyżej 13 lat), ale obserwacje społeczne wciąż trafiające w punkt, a ładunek sarkazmu taki, że można by nim obdzielić kilka produkcji. Akcja dzieje się w średniowiecznym królestwie Dreamland i kręci wokół nastoletniej, poszukującej siebie księżniczki Bean oraz mających jej w tym pomóc kompanów: dobrotliwego elfa Elfo i będącego jego przeciwieństwem osobistego demona Luciego. Królestwo podupada, król Zøg zamierza więc przehandlować rękę córki w zamian za dopływ kapitału. Głównej zainteresowanej pomysł rychłego usługiwania mężowi i rodzenia dzieci niezbyt przypada do gustu. 10-odcinkowy sezon toczy się wokół przygód królewny i jej wesołej kompanii (z udziałem wiedźm po rozwodzie, wróżek na odwyku, zestresowanych czarodziejów i olbrzymki Tess, która robi magisterkę), prób okiełznania pociechy przez króla ojca oraz poszukiwania eliksiru nieśmiertelności. To zdecydowanie nie poziom „Simpsonów” czy „Futuramy”, ale kwestie w stylu: „Czuję kakao, karmel i konformizm. To Elfwood!” zostają z widzem na dłużej.

Rozczarowani (Disenchantment), twórca: Matt Groening, Netflix

Polityka 35.2018 (3175) z dnia 28.08.2018; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Królewna, elf i demon wchodzą do baru"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jaki wpływ na kreatywność ludzi mają ich emocje

Czy kreatywność przytrafia się tylko nielicznym.

Joanna Maria Kwaśniewska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną