Film

Za jakie grzechy?

Recenzja filmu: „Gotti”, reż. Kevin Connolly

Niezła rola Johna Travolty nie ratuje złego filmu. Niezła rola Johna Travolty nie ratuje złego filmu. May Fly / materiały prasowe
Za porażkę odpowiada reżyser Kevin Connolly.

Nawet John Gotti, który kierował potężnym amerykańskim syndykatem przestępczym i zlecił egzekucje niezliczonych ofiar, nie zasługuje na takie potraktowanie. A John Travolta, któremu ewidentnie zależało na tym filmie i nieźle Gottiego zagrał, nie zasługuje na tak koszmarną reżyserię.

Za porażkę odpowiada reżyser, Kevin Connolly (E z „Ekipy”, niemądrego serialu HBO), który podjął sporo wątpliwych decyzji: ścieżkę dźwiękową zbudował dla niego Pitbull, kiczowaty latynoski raper, który niezłomną fascynację brzmieniem organów kościelnych z taniego keyboardu łączy tu z piosenkami Arethy Franklin czy Pet Shop Boys. Zaś scenariusz napisali dla Connolly’ego Lem Dobbs i Leo Rossi na podstawie niezakwestionowanych informacji z książki Johna Gottiego Juniora.

Choć relacja ojca siedzącego za kratkami z synem, który nadal nie chciał przejąć po nim schedy, nieźle rokowałaby dla filmu mafijnego, nie dało się zbudować tu nawet sensownego dramatycznego napięcia. Gotti Junior preferuje bowiem podejście wręcz przychylne przestępczości zorganizowanej, a Connolly, któremu najwyraźniej to nie przeszkadza, wykorzystuje nawet archiwalne, wybielające (rodzinne?) nagrania z pogrzebu bossa. Gotti jest więc w tym filmie mordercą z honorem i moralnością, który z więzienia instruuje potomka, by nigdy nie szedł na ugodę: „Jeśli mówisz, że jesteś niewinny, to ja ci wierzę. A ty chcesz im powiedzieć, że jest inaczej? (...) Gdybym obrobił kościół i złapaliby mnie z iglicą sterczącą z tyłka, to i tak bym się nie przyznał”. Imponujący, choć zupełnie bezcelowy zapał.

Gotti, reż. Kevin Connolly, prod. Kanada, USA, 112 min

Polityka 36.2018 (3176) z dnia 04.09.2018; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Za jakie grzechy?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną