Film

Kryzys po włosku

Recenzja filmu: „I odpuść nam nasze długi”, reż. Antonio Morabito

Jest Jerzy Stuhr, ale napięcia brak. Jest Jerzy Stuhr, ale napięcia brak. Martina Leo / materiały prasowe
Mimo udziału Jerzego Stuhra i stylizacji na malarstwo Hoppera sytuacjom brakuje napięcia, a reżyserowi – odwagi omijania oczywistości.

Włoska koprodukcja Netflixa celnie ogrywa nastroje mieszkańców południa Europy, którzy wydają się przerażeni niemożnością uregulowania masowo zaciągniętych przez nich kredytów. Mamy tu cały przekrój zadłużonego po uszy społeczeństwa. Zarówno nieradzących sobie ze spłatą niewielkich pożyczek na leczenie czy na kupno samochodu, jak i tych ze szczytu piramidy zadłużenia – szemranych biznesmenów, cwaniaków udających bogaczy, na których wrażenie robi już tylko wizja utraty honoru – ujawnienia, że prowadzone na pokaz życie to tylko smutna gra pozorów. Gorzki społeczno-obyczajowy temat przybiera kształt znanej z „Komornika” Falka przypowieści o nawróceniu grzesznika, który zaprzedaje duszę diabłu. Grany przez Claudio Santamarię technik komputerowy, uświadomiwszy sobie, że nie jest w stanie zaspokoić roszczeń swoich wierzycieli, decyduje się pracować za darmo jako windykator w firmie finansowej, która skupuje niespłacone długi od banków. Uczy się dręczyć dłużników, szantażuje, upokarza. Niestety, w filmie więcej jest dydaktyki niż pogłębionej psychologii. Dobre intencje przeplatają się z tanią moralistyką. Mimo udziału Jerzego Stuhra i stylizacji na malarstwo Hoppera sytuacjom brakuje napięcia, a reżyserowi – odwagi omijania oczywistości.

I odpuść nam nasze długi (Rimetti a noi i nostri debiti), reż. Antonio Morabito, prod. Włochy, Szwajcaria, Polska, Albania, 104 min

Polityka 43.2018 (3183) z dnia 23.10.2018; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Kryzys po włosku"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

UKRAINA: Wołodymyr i jego drużyna

Prezydent Wołodymyr Zełenski wystartował z najbardziej ambitnym programem reform w historii kraju. Krytycy twierdzą, że ta niecierpliwość zgubi albo jego, albo Ukrainę.

Oleksandra Iwaniuk
18.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną