Film

Kryzys po włosku

Recenzja filmu: „I odpuść nam nasze długi”, reż. Antonio Morabito

Jest Jerzy Stuhr, ale napięcia brak. Jest Jerzy Stuhr, ale napięcia brak. Martina Leo / materiały prasowe
Mimo udziału Jerzego Stuhra i stylizacji na malarstwo Hoppera sytuacjom brakuje napięcia, a reżyserowi – odwagi omijania oczywistości.

Włoska koprodukcja Netflixa celnie ogrywa nastroje mieszkańców południa Europy, którzy wydają się przerażeni niemożnością uregulowania masowo zaciągniętych przez nich kredytów. Mamy tu cały przekrój zadłużonego po uszy społeczeństwa. Zarówno nieradzących sobie ze spłatą niewielkich pożyczek na leczenie czy na kupno samochodu, jak i tych ze szczytu piramidy zadłużenia – szemranych biznesmenów, cwaniaków udających bogaczy, na których wrażenie robi już tylko wizja utraty honoru – ujawnienia, że prowadzone na pokaz życie to tylko smutna gra pozorów.

I odpuść nam nasze długi (Rimetti a noi i nostri debiti), reż. Antonio Morabito, prod. Włochy, Szwajcaria, Polska, Albania, 104 min

Polityka 43.2018 (3183) z dnia 23.10.2018; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Kryzys po włosku"
Reklama