Film

Baba Jaga patrzy

Recenzja filmu: „Monument”, reż. Jagoda Szelc

„Monument”, reż. Jagoda Szelc „Monument”, reż. Jagoda Szelc Velvet Spoon / materiały prasowe
Szelc pozostawia niedosyt – szczególnie u tych, którzy oczekiwali, że pójdzie w stronę przemyślanego horroru, polskiego Jordana Peele’a.

Ciekawy, choć dziwny i niejasny horror psychologiczny, w którym o życiu i śmierci decyduje przebieg praktyk zaliczanych przez grupę młodych ludzi w pamiętającym PRL ośrodku wczasowym. Szybko orientują się, że będą tam wykonywać niestandardowe zadania. Oprócz opieki nad gośćmi obiektu – otyłymi, małomównymi, zanurzonymi w błotnych basenach – muszą też na przykład oczyścić tajemniczy, sześcienny, ustawiony w lesie i odlany z betonu postument. Cicho skandować będą przy pracy „raz, dwa, trzy Baba Jaga patrzy”, licząc się z tym, że obserwować ich może wymagająca, chłodna, praktykująca drobnymi gestami czarną magię menedżerka hotelu (Dorota Łukasiewicz-Kwietniewska). „Monument” to zrealizowany szybko, przy niewielkim budżecie, dyplom studentów wydziału aktorskiego łódzkiej Filmówki. Trudno więc porównywać go do zachwycającej „Wieży. Jasnego dnia”, za którą reżyserka Jagoda Szelc otrzymała nagrody za debiut i za scenariusz na festiwalu w Gdyni oraz Paszport POLITYKI. Szelc pozostawia więc niedosyt – szczególnie u tych, którzy oczekiwali, że pójdzie w stronę przemyślanego horroru, polskiego Jordana Peele’a.

Monument, reż. Jagoda Szelc, prod. Polska, 2018, 108 min

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną