Film

Sztuczna jucha

Recenzja filmu: „Hellboy”, reż. Neil Marshall

„Hellboy”, reż. Neil Marshall „Hellboy”, reż. Neil Marshall Mark Rogers/Monolith Films / materiały prasowe
David Harbour (znany ze „Stranger Things”) ledwie poprawnie gra skonfliktowanego wewnętrznie czerwonego demona.

Duże stężenie obrzydliwych, krwawych scen w „Hellboyu” szybko znieczula. A ponieważ realizowane są z pomocą nie najlepszych komputerowych efektów specjalnych, towarzyszy im też ciągle wrażenie wizualnej niespójności. To samo dotyczy wygenerowanych wampirów, goblinów i domków na kurzej nóżce, które, choć pochodzą ze wspaniałej menażerii klasyki komiksu Mike’a Mignoli, są po prostu brzydkie. Na to Neil Marshall nakłada jeszcze cienką warstewkę cienkich żartów, a także heavymetalowo-bluesową ścieżkę dźwiękową. Wszystkie te nietrafione zabiegi miały odróżnić film Marshalla od dwóch poprzednich ekranizacji Guillermo del Toro, czyli pionierskich, wręcz poetyckich i kanonicznych w porównaniu, filmów grozy o komiksowym superbohaterze. Del Toro miał też Rona Perlmana, aktora stworzonego do zagrania Hellboya. Marshall ma Davida Harboura (znanego ze „Stranger Things”), który ledwie poprawnie gra skonfliktowanego wewnętrznie czerwonego demona. Brakuje też głębszego wprowadzenia dla tych, którzy nie czytali komiksu.

Hellboy, reż. Neil Marshall, prod. USA 2019, 120 min

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną