Film

Witajcie w domu wariatów

Recenzja filmu: „Mowa ptaków”, reż. Xawery Żuławski

„Mowa ptaków”, reż. Xawery Żuławski „Mowa ptaków”, reż. Xawery Żuławski Velvet Spoon / materiały prasowe
Szalony, dziki, nasycony anarchią i autoironią spektakl odreagowujący życiową paranoję z głupiejącą ojczyzną w tle.

Skandal z pewnością przysłuży się promocji filmu, nie uratuje go jednak przed pretensjami zdezorientowanych widzów. A „Mowa ptaków” wchodzi na ekrany w aurze dzieła szykanowanego przez władzę, niesłusznie wykluczonego z głównego konkursu festiwalu w Gdyni. W jego przywróceniu pomogły dopiero protesty środowiska. Odwaga reżysera, przedstawiającego w krzywym zwierciadle prawicowe szaleństwo młodych Polaków, nie podlega dyskusji, chociaż twierdzenie, że to najmocniejszy film roku, jest grubą przesadą. Rzecz wzbudza ostre kontrowersje – także z tego powodu, że w filmie króluje narracyjny chaos, a oglądanie go to swego rodzaju test na wytrzymałość.

Scenariusz został napisany przez Andrzeja Żuławskiego i znaleźć w nim można wszelkie cechy jego autorskiego stylu: nerwowy rytm, autotematyzm, nielinearnie skomponowaną fabułę, sztuczne, przeintelektualizowane dialogi, lekceważenie psychologii, wyższość symboliki nad realizmem itd. Przenosząc ten tekst na ekran, Xawery Żuławski potraktował go niczym testament, czyli rozliczenie swego ojca z polskością, a przede wszystkim z rodziną, do której autor „Szamanki” miał równie silnie ambiwalentny stosunek. Syn dodał do tego własne emocje, przefiltrował przez doświadczenie spotkania z prozą Masłowskiej. Stworzył szalony, dziki, nasycony anarchią i autoironią spektakl odreagowujący życiową paranoję z głupiejącą ojczyzną w tle.

Tym lepiej się ten eksperyment ogląda i rozumie, im głębiej się zna perypetie rodu Żuławskich. Polonista grany przez szarżującego Sebastiana Fabijańskiego (stoi w środku) to alter ego młodego reżysera – miękki twardziel, sympatyczny grafoman, marzyciel wiecznie rozbijający sobie głowę o twarde ramy rzeczywistości. Rolę boga-uzurpatora pełni tu oczywiście stary Żuławski. Wciela się w niego wyniosły, milczący Daniel Olbrychski. Samotnik zaszyty w dworku w Wesołej, upozowany na mistrza i mędrca à la Tołstoj. Żeby nie było łatwo, większość sytuacji ukazanych w sarkastyczno-kąśliwym świetle – zwłaszcza dotyczących przerysowanych, intymnych relacji wewnątrzrodzinnych – ma zamaskowane drugie, trzecie dno. Zaś obaj Żuławscy oraz ich kobiety rozmywają się, multiplikują w wielu wątkach i postaciach.

Mowa ptaków, reż. Xawery Żuławski, prod. Polska, 138 min

Polityka 39.2019 (3229) z dnia 24.09.2019; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Witajcie w domu wariatów"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną