Film

Poezja miłosna

Recenzja filmu: „Portret kobiety w ogniu”, reż. Céline Sciamma

„Portret kobiety w ogniu”, reż. Céline Sciamma „Portret kobiety w ogniu”, reż. Céline Sciamma Gutek Film
Jeśli istnieje jeszcze czysta poezja na ekranie, ten film jest tego dowodem.

To, co najważniejsze w tym filmie, zawarte zostało poza słowami – w romantycznych obrazach, nastrojowej muzyce Vivaldiego, niekontrolowanych gestach. XVIII-wieczna portrecistka (Noémie Merlant) i jej muza (Adèle Haenel) spędzają podarowany im czas na obserwacji siebie. Długie wymiany spojrzeń, ledwo widoczne uniesienie kącików ust, zmiana barwy oczu, sposoby ułożenia dłoni – wszystko okazuje się tajemnym kodem prowadzącym do mistycznego porozumienia dwóch przeznaczonych sobie dusz. Céline Sciamma, francuska reżyserka „Portretu kobiety w ogniu” – filmu o niespotykanej w dzisiejszym kinie delikatności – nakręciła go w tak subtelny i wyciszony sposób, by widz odbył tę podróż razem z bohaterkami i czuł ukłucie w sercu dokładnie w tych samych momentach co one. Zdziwień i olśnień jest więcej.

Pozornie anachroniczny pean na cześć narodzin wielkiej, platonicznej miłości, która trwa i definiuje na zawsze resztę życia, okazuje się też całkiem współczesnym manifestem feminizmu. Mówi o przełamywaniu seksualnego tabu, wychodzeniu z narzuconej przez społeczeństwo roli, przywracaniu należnego miejsca kobiecemu spojrzeniu na sztukę. W epoce, do której film się bezpośrednio odnosi, istniało wiele malarek (ponad sto), które robiły kariery dzięki modzie na portrety, ale pozostały anonimowe, zepchnięte na margines. Męski świat wykreślił je z historii, stały się niewidzialne i nic nieznaczące. Poprzez dyskretne odwołanie do mitu o Orfeuszu i Eurydyce Sciamma podnosi tę ulotną fabułę, zbudowaną na rozbudzanych zmysłach i nietolerowanych przez system emocjach do rangi uniwersalnej przypowieści o nieuniknionej stracie kochanej osoby oraz prawdzie, którą wypowiedzieć można tylko w akcie twórczym. O napięciu między tym, co było, a tym, jak chce się to pamiętać, i ich odbiciu w obrazie – iluzji zapisanej na płótnie. Jeśli istnieje jeszcze czysta poezja na ekranie, ten film jest tego dowodem.

Portret kobiety w ogniu (Portrait de la jeune fille en feu), reż. Céline Sciamma, prod. Francja, 120 min

Polityka 42.2019 (3232) z dnia 15.10.2019; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Poezja miłosna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną