Film

Cztery wesela i odlot

Recenzja serialu: „Cztery wesela i pogrzeb”, scen. Mindy Kaling

„Cztery wesela i pogrzeb”, scen. Mindy Kaling „Cztery wesela i pogrzeb”, scen. Mindy Kaling HBO
Niewyszukana, ale poszukiwana w tym roku, rozrywka eskapistyczna.

I tak długo wytrzymali. Hollywoodzka fabryka spieniężania uczucia nostalgii (ciągle na topie są lata 90., choć gonią je 80.) kolejne serialo- i filmopodobne potworki wypluwa taśmowo przecież już od dłuższego czasu, a klasyk Richarda Curtisa z 1994 r. – wzorzec z Sèvres romantycznej brytyjskiej komedii – wciąż nie miał swojego sequela czy reboota. No ale już jest, i to od razu 10 odcinków. Akcja dzieje się we współczesnym, romantycznie podrasowanym Londynie, ale bohaterami jest czwórka Amerykanów tuż po 30. oraz ich brytyjskie obiekty westchnień (scenariusz napisali 40-letni Amerykanie: Mindy Kaling i Matt Warburton, autorzy m.in. komediowego „The Mindy Project”).

Cztery wesela i pogrzeb (Four Weddings and a Funeral), HBO GO, 10 odc.

Polityka 51.2020 (3292) z dnia 15.12.2020; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Cztery wesela i odlot"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021