Film

Zniknięcie bez emocji

Recenzja serialu: „Bez pożegnania”, reż. Juan Carlos Medina

„Bez pożegnania”, reż. Juan Carlos Medina „Bez pożegnania”, reż. Juan Carlos Medina Netflix
Głównym problemem serialu jest telenowelowy rysunek i takaż wiarygodność bohaterów i całej akcji.

Kilka lat temu Harlan Coben podpisał z Netflixem umowę na serialowe adaptacje swoich 14 powieści. Mogliśmy już obejrzeć brytyjski „The Stranger”, polskie „W głębi lasu”, które wkrótce doczeka się kontynuacji, i hiszpańskiego „Niewinnego”, a teraz dołącza do nich „Bez pożegnania”, na podstawie książki z 2002 r. Akcja dzieje się w wakacyjnych plenerach Nicei, a całość daje się obejrzeć w weekend i są to główne atuty miniserii, która poza tym jest przeciętna. Nie porywa ani na poziomie zagadki kryminalnej, ani jako studium charakterów czy diagnoza społeczna, choć jest tu i mafia, i handel kobietami, i naziści, i uchodźcy. Guillaume’a Lucchesiego (Finnegan Oldfield) poznajemy podczas pogrzebu jego matki. Rodzina ma za sobą trudne przeżycia, dekadę wcześniej zamordowana została była dziewczyna Guillaume’a, a jego brat – postrzelony – zaginął.

Bez pożegnania (Disparu à jamais), reż. Juan Carlos Medina, Netflix, 5 odc.

Polityka 35.2021 (3327) z dnia 24.08.2021; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Zniknięcie bez emocji"
Reklama

Czytaj także

Kultura

TikTok – nowa fabryka hitów

Najpierw przenieśli się tu odbiorcy, widząc w tym miejsce dla żywej muzyki. Za nimi ruszyli twórcy – ostatnio Abba. I wydawcy, wyczuwając nową fabrykę hitów. Miejsce MTV zajął TikTok.

Michał R. Wiśniewski
21.09.2021