Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Piekło Marilyn Monroe

Recenzja filmu: „Blondynka”, reż. Andrew Dominik

„Blondynka”, reż. Andrew Dominik „Blondynka”, reż. Andrew Dominik Netflix
Z taką brutalną dosłownością, a zarazem dogłębnym smutkiem o Marilyn Monroe nie opowiadał w kinie chyba jeszcze nikt.

Ekranowe portrety największej hollywoodzkiej ikony trudno zliczyć – także powieść Joyce Carol Oates, będąca podstawą scenariusza nowego filmu, doczekała się już wcześniej telewizyjnej adaptacji. Ale Andrew Dominik zamiast opowiadać historię upadku gwiazdy, próbuje zmusić widzów do przyjęcia jej perspektywy. I od jednej z pierwszych scen – gdy cierpiąca na zaburzenia psychiczne matka wiezie kilkuletnią Normę Jeane przez płonące przedmieścia Los Angeles – wiadomo, że życie Marilyn będzie, czasem niemal dosłownie, drogą przez piekło. Monroe (wspaniale zagrana przez Anę de Armas) jest ofiarą bezdusznego systemu traktującego kobiety wyłącznie jako źródło zysku i darmowego seksu. Gwałcona przez producentów, poniżana przez reżyserów, musi porzucić ambitne aktorskie plany, skoro publiczność chce ją oglądać wyłącznie w rolach głupiutkich blondynek. Była skazana na sławę i cierpienie, pożądana przez miliony i przez miliony na wszystkie możliwe sposoby wykorzystywana.

Blondynka (Blonde), reż. Andrew Dominik, prod. USA, 166 min, Netflix

Polityka 40.2022 (3383) z dnia 27.09.2022; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Piekło Marilyn Monroe"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?