Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Męski honor

Recenzja filmu: „Przymierze”, reż. Guy Ritchie

„Przymierze”, reż. Guy Ritchie „Przymierze”, reż. Guy Ritchie Amazon Prime Video
„Przymierze” to kino wojenne w wydaniu kameralnym i niskobudżetowym.

Tytuł nowego filmu Guya Ritchiego odnosi się do umowy, na mocy której afgańscy współpracownicy sił USA stacjonujących w tym kraju po atakach na World Trade Center z 2001 r. mieli otrzymać amerykańskie wizy. Jak pamiętamy, Amerykanie wyjeżdżali dwa lata temu z Afganistanu w chaosie, ewakuując tylko drobną część lokalnych pomocników, resztę skazując na krwawą zemstę talibów; wielu zostało zamordowanych, inni żyją w ukryciu. Film jest mocną krytyką postawy amerykańskiego państwa, jednak wyraża ją w typowo amerykański sposób (choć Ritchie, reżyser, współscenarzysta i producent dzieła jest Brytyjczykiem, a sam film powstawał w górskich rejonach Hiszpanii). Mamy więc zły system oraz prawego i sprawiedliwego szeryfa, który dręczony wyrzutami sumienia wyrusza na samotną misję.

Przymierze (Guy Ritchie’s The Covenant), reż. Guy Ritchie, 123 min, Amazon Prime Video

Polityka 35.2023 (3428) z dnia 22.08.2023; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Męski honor"
Reklama