Upadek komiwojażera
Recenzja serialu: „Śmierć Bunny’ego Munro”, reż. Isabella Eklöf
Wielu widzów do „Śmierci Bunny’ego Munro” przyciągnie nazwisko Nicka Cave’a: to na podstawie jego powieści powstał scenariusz, to on współprodukował serial, napisał (wraz z Warrenem Ellisem) bardzo dobrą ścieżkę dźwiękową, wreszcie – pojawia się w jednym z odcinków w autoironicznym epizodzie. Jednak siłą napędową produkcji jest grający główną rolę Matt Smith, który sprawia, że za jego bohaterem chce się podążać do samego końca, chociaż z mieszaniną fascynacji i obrzydzenia, bo to postać wyjątkowo oślizgła i odrażająca. Bunny jest obwoźnym sprzedawcą kosmetyków, traktującym swoją pracę przede wszystkim jako okazję do nawiązywania przygodnych romansów. Samobójcza śmierć żony nie przynosi mu otrzeźwienia – przeciwnie, przyspiesza jego moralny upadek. Kiedy opieka społeczna chce mu odebrać prawo do opieki nad synem, zabiera chłopca w podróż po angielskich miasteczkach, w których w tym czasie grasuje nieuchwytny morderca, być może diabeł we własnej osobie.
Śmierć Bunny’ego Munro, reż. Isabella Eklöf, 6 odc., SkyShowtime, premiera: 30 stycznia