Wybuchowe piękno
Recenzja serialu „The Beauty”, scen. Ryan Murphy i Matt Hodgson
W nowy serial wprowadza inna globalna influencerka, Bella Hadid. Grana przez nią modelka schodzi z wybiegu i podczas rajdu ulicami Paryża sieje spustoszenie, morduje przypadkowych przechodniów, pije hektolitry wody, a na koniec spektakularnie eksploduje. Jej rozrzucone szczątki bada para (także w życiu) agentów FBI (Evan Peters i Rebecca Hall), a kolejni piękni i młodzi wybuchają w Wenecji czy Rzymie. „The Beauty”, które jest adaptacją komiksu Jeremy’ego Hauna i Jasona A. Hurleya, czerpie garściami z wielu dzieł, od niedawnej „Substancji” przez inne body horrory czy satyry na dzisiejszą pogoń za pięknem, młodością, nieśmiertelnością i bogactwem. Ashton Kutcher wciela się w miliardera, który za pomocą leku zwanego The Beauty zamierza stać się multimiliarderem, po trupach (dosłownie) i nie bacząc na skutki uboczne oraz upomnienia żony (Isabella Rossellini). Serial Murphy’ego to mieszanka gatunków, klisz, kiczu, campu i pruderii (piękne nagie ciała są pokazywane wyłącznie od strony pośladków) z momentami dramatycznymi i serio. Odcinków jest 11 i trwają od 52 do 24 minut, a finał niczego nie kończy. Ryan Murphy wydaje się mieć dziś pełną wolność twórczą – robi, co chce i jak chce. Efekty bywały ostatnio słabe, ten serial przynajmniej wciąga, bawi, a czasem nawet zaskakuje.
The Beauty twórcy serii: Ryan Murphy i Matt Hodgson, 11 odc., Disney+