Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Człowiek na krawędzi

Recenzja filmu „Zapiski śmiertelnika”, reż. Maciej Żak

„Zapiski śmiertelnika”, reż. Maciej Żak „Zapiski śmiertelnika”, reż. Maciej Żak Dominik Pijański
„Zapiski śmiertelnika” rozbiegają się w wielu kierunkach, nie tworzą spójnej całości, chociaż czuje się warsztatową pewność reżysera.

Ryzykowny pomysł, by połączyć charakterystyczny styl Wesa Andersona z kafkowską ironią i zaskakująco poważną tematyką niekoniecznie wyszedł filmowi Macieja Żaka na dobre. „Zapiski śmiertelnika” rozbiegają się w wielu kierunkach, nie tworzą spójnej całości, chociaż czuje się warsztatową pewność reżysera oraz jego szczere ambicje, aby w lekki sposób zmierzyć się z problemem samobójstw dojrzałych mężczyzn. Bohaterem jest pozornie szczęśliwy pięćdziesięciolatek, który przypadkowo zbił majątek na handlu wodą mineralną, spłodził córkę, wesoło spędza czas z kochanką, aż ta informuje go, że zaszła w ciążę i nie zamierza dłużej czekać, aż on rozwiedzie się z żoną. Więcej tu elementów farsy niż tragedii, jednak reżyser w to brnie, obudowując film atmosferą czarnego humoru z elementami absurdu i groteski.

Zapiski śmiertelnika, reż. Maciej Żak, prod. Polska, 93 min, w kinach od 30 stycznia

Polityka 5.2026 (3549) z dnia 27.01.2026; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Człowiek na krawędzi"
Reklama