Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Kompromaty

Recenzja serialu: „Ponies”, scen. Susanna Fogel i David Iserson

„Ponies”, scen. Susanna Fogel i David Iserson „Ponies”, scen. Susanna Fogel i David Iserson Katalin Vermes/Peacock TV.LLC
Werbowanie agentów, zmiany tożsamości i pościgi, dorzucając przyjaźń i romanse.

W nowym serialu platformy SkyShowtime Emilia Clarke, czyli Matka Smoków z „Gry o tron”, jest brunetką, nazywa się Bea Grant i pracuje jako sekretarka w ambasadzie USA w Moskwie. Jest 1977 r., trwa zimna wojna. Kiedy mąż Bei – agent CIA – i jego partner giną, obie wdowy wkraczają do akcji. Tak zaczyna się to absurdalne i komiksowe, a z czasem wciągające połączenie kina szpiegowskiego i kumpelskiego (buddy movie) w kobiecym wydaniu. Wykształcona, opanowana i mówiąca po rosyjsku Bea oraz będąca jej przeciwieństwem Twila – grana przez Haley Lu Richardson, czyli Portię, asystentkę Tanyi w „Białym Lotosie” – łączą siły i tworzą więź. Z tytułowych ponies (mianem „persons of no interest” nazywa się w języku wywiadowczym osoby niewzbudzające podejrzeń) stają się agentkami na tropie wielkiego spisku.

Ponies, twórcy serii: Susanna Fogel i David Iserson, 8 odc., SkyShowtime

Polityka 7.2026 (3551) z dnia 10.02.2026; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Kompromaty"
Reklama