Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Kraj dobry

Recenzja serialu: „Piekło kobiet”, reż. Anna Maliszewska

„Piekło kobiet”, reż. Anna Maliszewska „Piekło kobiet”, reż. Anna Maliszewska Agnieszka Jurek-Opalińska
W wątku obyczajowym nie brak przejmujących i świetnie zagranych scen, dużo gorzej wypada część kryminalna.

Niedawno Disney+ w „Breslau”, swoim pierwszym polskim serialu, kryminale noir à la powieści Marka Krajewskiego, budował paralele między faszyzującymi się Niemcami w latach 30. XX w. a dzisiejszą Polską. Teraz do tej samej epoki i również w celu przyłożenia lustra współczesności wraca HBO Max. Akcja tym razem dzieje się w sanacyjnej Warszawie, a za historią tropienia grasującego w mieście seryjnego gwałciciela kryje się opowieść o pozbawianiu kobiet prawa do własnych ciał. Centrum wydarzeń jest pismo z ogłoszeniami matrymonialnymi „Fortuna Amandi”. Poprzez zamieszczane tu anonse wabi ofiary Uczciwy Jan, ale gwałty odbywają się także w „porządnych” domach, sankcjonuje je państwo pospołu z Kościołem, a apostołkami patriarchatu nierzadko są same kobiety. Helena Wróblewska (Agata Turkot) jest jedną z nich.

Piekło kobiet, reż. Anna Maliszewska, 6 odc., HBO Max, od 6 marca

Polityka 10.2026 (3554) z dnia 03.03.2026; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Kraj dobry"
Reklama