Anglojęzyczny „Dobry chłopiec” to chronologicznie pierwsza pełnometrażowa fabuła zrealizowana za granicą przez Jana Komasę (amerykańską „Rocznicę” Polak nakręcił później). Do nas ten prowokacyjny dramat o budzącym etyczne wątpliwości procesie reedukacji ulicznego ćpuna i chuligana dociera z łatką niemalże sensacji sezonu. Na wyspach pisano o szoku na miarę „Mechanicznej pomarańczy”. Jednak estetycznie i fabularnie nie jest to dzieło aż tak wyrafinowane i emocjonalnie gorące. „Dobremu chłopcu” bliżej do chłodnego eksperymentu intelektualnego, ćwiczenia myślowego niż do poruszającego dogłębnie widowiska, w którym ważne są niuanse i psychologiczne relacje.
Dobry chłopiec (Good Boy), reż. Jan Komasa, prod. Polska, Wielka Brytania, 110 min, w kinach od 6 marca