Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Esej na wyrost

Recenzja filmu: „Ostatni konsjerż”, reż. Gastón Solnicki

Preferuj w Google
Wybitny aktor nie uchronił widza przed ciężką próbą cierpliwości. To aż 78 minut. Wybitny aktor nie uchronił widza przed ciężką próbą cierpliwości. To aż 78 minut. Velvet Spoon
Solnicki nie oferuje widzom tradycyjnej narracji, w zamian daje dość osobliwe połączenie fabuły i wizualnego poematu.

Arthouse’owe kino, w którym Willem Dafoe personifikuje rozmaitych ekscentryków, stało się w zasadzie osobnym gatunkiem filmowym. Niestety, choć znakomity aktor zwykle jest przekonujący, ostateczne efekty rzadko zapadają w pamięć. „Ostatni konsjerż” Argentyńczyka Gastóna Solnickiego nie jest wyjątkiem. W pretekstowym scenariuszu Dafoe gra Luciusa, wieloletniego menedżera wiedeńskiego hotelu InterContinental, który popada w konflikt z nowym inwestorem planującym wyburzenie budynku. Dla Luciusa hotel to całe życie, nie wyobraża sobie innej egzystencji, a jednak pozostaje niezdolny do działania w kryzysowej sytuacji i powoli traci kontakt z rzeczywistością. Solnicki nie oferuje widzom tradycyjnej narracji, w zamian daje dość osobliwe połączenie fabuły i wizualnego poematu, z elementami filmowego eseju na temat nostalgii, przemijania i poczucia straty. Leniwie toczącą się akcję (choć to określenie na wyrost) komentują i uzupełniają zza kadru monologi Luciusa oraz archiwalne zdjęcia z czasów świetności InterContinentalu. Jednak do żadnego konkretnego celu to nie zmierza. Owszem, Dafoe jest świetny (co swoją drogą szkodzi pozostałym wykonawcom, którzy na jego tle wypadają wyjątkowo sztywno), Wiedeń pięknie i w nieoczywisty sposób filmowany, lecz „Ostatni konsjerż” przypomina raczej szkic do znacznie ciekawszej opowieści.

Ostatni konsjerż, reż. Gastón Solnicki, prod. Austria, Argentyna, 78 min, w kinach od 31 lipca

Polityka 31.2026 (3575) z dnia 28.07.2026; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Esej na wyrost"
Reklama